ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 24
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Listopad 2017 »
P W S C P S N
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3550,7 km (20.11)

Rekordy:
  • MXS: 73,3 km/h (2.08.15)
  • DST: 282,5 km (28.08.16)
  • AVS: 25 km/h (28.07.15)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Licznik odwiedzin

86733

Po 8 latach

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 03.07.2017 21:13, Edytowany: 17.11.2017 23:24

Po bojach z oddawaniem mieszkania, w którym spędziłem ostatnie 4,5 roku w Krakowie wróciłem na wakacje do Przemyśla. Nareszcie chwila dla siebie i odpoczynek!
W tym samym czasie przyjechali Luiza i Wojtek, dlatego postanowiliśmy wspólnie wykorzystać ten czas i m.in. pójść na rower. Pierwszy wspólny wyjazd jednośladami razem od 2014 roku na ojcowiźnie! :cool:
Rano przygotowałem rowery (dla siebie oraz Wojtka - Luiza miała też pożyczony) i przed południem ruszyliśmy spod mojego domu odwiedzić "stare śmieci", czyli innymi słowy udaliśmy się w stronę Żurawicy, a dalej Małkowic przez Bolestraszyce. Mniej więcej podobnie jak podczas wycieczki z dziewczynami (10.09), tylko my skierowaliśmy się dalej w stronę Nizin.
http://blog.pioder.pl/upload/20170703_124558841.jpg
Wojtek i Luiza - między Żurawicą, a Małkowicami
Początkowo plan zakładał szybszy powrót przez Orły, natomiast po krótkim namyśle i oszacowaniu czasu padło hasło - jedziemy do Radymna! :D
http://blog.pioder.pl/upload/20170703_132735705.jpg
Nad A4 w Sośnicy
Dotarliśmy do celu, a następnie 77-ką wróciliśmy do Przemyśla. Nawet górka w Żurawicy nie sprawiła nam problemu :cool: W sumie wyszła łatwa i przyjemna 50-kilometrowa pętla. Najfajniejsze jest to, że po 8 latach, kiedy dopadło mnie przeziębienie i zaniemogłem, w końcu udało się przejechać ją wspólnie z Wojtkiem. Nice! :)

Statystyki trasy
DST: 50,501 km
MXS: 52,7 km/h
AVS: 18,4 km/h
TM: 2:44 h

Link Komentarze (0)


Rowerowa niemoc

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 25.06.2017 18:12, Edytowany: 13.11.2017 23:02

Czołem,
Dawno nigdzie nie wyjeżdżałem, praktycznie jazdę na rowerze musiałem ograniczyć do poruszania się po mieście. Nie mam czasu, po części wyprowadzka, finalizacja studiów, ogarnianie magisterki. Koniec miesiąca jest straszny. Do rzeczy.
Olek jakiś czas temu ogłosił na Facebooku że robimy wycieczkę do Bochni. Dzisiaj o godzinie 10 wraz z nim oraz kilkoma osobami z grupy "80 rowerów", które stawiły się na miejscu startu ruszyliśmy najpierw w kierunku Wieliczki. Jeden z nich zaproponował nieco inną trasę, dlatego do miasta wjechaliśmy od strony Czarnochowic.
http://blog.pioder.pl/upload/20170625_120929204.jpg
Widoki z Wieliczki na Kraków
Na tym moja trasa dzisiaj się zakończyła. ITBS nie chce odpuścić i każda górka powoduje ból kolana. Szkoda :(

Statystyki trasy
DST: 42,517 km
MXS: 48,1 km/h
AVS: 17,9 km/h
TM: 02:22 h
Link Komentarze (0)


NRR #11 – Forty 3/3 (Płd.)

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 06.06.2017 22:50, Edytowany: 13.11.2017 22:29

Cześć!
Po ostatnich dwóch deszczowych wtorkach postanowiliśmy ruszyć na trzecią i zarazem ostatnią cześć nocnego zwiedzania fortów. Na dzień dzisiejszy zaplanowany był objazd południowego wariantu szlaku żółto-czarno-żółtego. Jako, że trasa miała być dość długa, zaproponowałem, aby Nocne Rajdy Rowerowe przesunąć na godzinę szybciej.
Wyjechaliśmy o 19 z Politechniki w dwunastoosobowym składzie i przez Ronda Mogilskie, Grzegórzeckie, następnie Mały Płaszów wybraliśmy się do Fortu 50 Prokocim. Obiekt jest nieużytkowany, dlatego można go zwiedzać bez ograniczeń. Jest to jeden z ciekawszych dzieł Twierdzy Kraków i szczerze mogę polecić go każdemu!
http://blog.pioder.pl/upload/20170606_01.jpg
Pod fortem Prokocim
Udało nam się jeszcze dojechać do fortu przy ul. Hallera.
http://blog.pioder.pl/upload/20170606_02.jpg
Fort 50 ½ O Kosocice
Niestety, zaczynało kropić, a następnie padać. Jak najszybszą trasą ewakuowaliśmy się na Kazimierz, przerywając zwiedzanie, moim zdaniem, najciekawszych obiektów fortecznych :(

Statystyki trasy
DST: 34,735 km
MXS: 48,5 km/h
AVS: 16,9 km/h
TM: 2:03 h
Link Komentarze (0)


Jura instant

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 28.05.2017 23:02, Edytowany: 12.11.2017 22:15

Jakiś czas temu na fanpage Grupy Turystyki Rowerowej PK pojawiła się informacja o pierwszej wyprawie rowerowej (czyli kilkudniowym kręceniu na rowerze) wzdłuż Szlaku Orlich Gniazd. Początkowa ekscytacja przegrała z wolnym czasem. Wiedziałem, że w piątek nie wyjadę, jak wyszło w międzyczasie w sobotę również zajmowałem się projektem do pracy magisterskiej. W niedzielę wpadłem jednak na iście szatański plan dojechać do Częstochowy i razem z ekipą wrócić pociągiem do Krakowa. W końcu ile można siedzieć przy komputerze nad magisterką, tym bardziej, że pogoda za oknem zupełnie nie motywowała do spędzania czasu w domu?
Wyjechałem tuż przez 10 z mieszkania jadąc już oklepaną trasą, tj. Ojców, Sułoszowa, Olkusz i dalej w kierunku Kluczy.
http://blog.pioder.pl/upload/20170528_01.JPG
W Pieskowej Skale
Żar lał się z nieba, natomiast ja trzymałem dość szybkie tempo, tj. między 22-25 km/h, chcąc w ten sposób nadrobić dwa dni kręcenia reszty ekipy. Mogę śmiało powiedzieć, że to najszybsza z moich wycieczek na czarnym Magnumie. Pierwszą, w pełni zasłużoną dłuższą przerwę zrobiłem na punkcie widokowym Czubatka - rok temu widziałem Pustynię Błędowską z Chechła (Dąbrówki), a tutaj jeszcze nie byłem.
http://blog.pioder.pl/upload/20170528_07.JPG
Z Pustynią Błędowską w tle
Po drugim śniadaniu ruszyłem dalej, utrzymując wysokie tempo. W Ogrodzieńcu, w okolicy 66 kilometra zadzwoniłem do Olka. Okazało się, że aktualnie ekipa odpoczywa w Mirowie i proponują, abym dołączył do nich - miałem mieć około 20 kilometrów, więc niecała godzinka i byłbym na miejscu.
Faktycznie miałem prawie 30. Troszkę kluczyłem, choć przez Zawiercie przejechałem bez problemu. Do tego we znaki dała mi kontuzja prawego kolana - podczas intensywnego kręcenia pod górę czułem jakby promieniujący ból od kolana po stronie zewnętrznej w górę i dół nogi, powodując jej "zesztywnienie". Niestety, objawy wyglądają na ITBS i już do końca wycieczki musiałem na siebie uważać :( Najgorzej, że jeżdżę z wysoką kadencją, więc nie obciążam kolan, a na poprzednich wycieczkach nie miałem podobnych problemów. Trasę około 92,5 km przejechałem ze średnią prędkością 22,6 km/h. Wtedy dopiero poczułem solidne zmęczenie, chociaż najgorsza była myśl o tym, że to nie koniec wycieczki.
http://blog.pioder.pl/upload/20170528_08.JPG
Pod zamkiem w Mirowie
Dalsza część eskapady wyglądała nieco spokojniej. Ja byłem wykończony gonitwą, reszta dwoma dniami jazdy, upałem i deficytem snu. W każdym razie nie czułem się gorszy :)
Został nam ostatni zamek na trasie, więc skierowaliśmy się do Olsztyna (tego na Śląsku).
http://blog.pioder.pl/upload/20170528_12.JPG
W Olsztynie
Kilka osób wybrało się na zamek, my natomiast ruszyliśmy powoli do Częstochowy. Co ciekawe, na Jurze ludzie wznosili wszystko co się dało z wapienia - domy, kapliczki, kościoły, ogrodzenia etc. Niestety, nie zrobiłem fotografii :( Kilka przykładów prosto z neta: domy we wsi Przybynów, ogrodzenie.
Dotarliśmy do Częstochowy i od razu na obiad do wcześniej ogarniętej pizzerii (z dobrą oceną w Google). Przy okazji Olek zaliczył twarde lądowanie (wyglądało naprawdę kiepsko!), w efekcie czego ucierpiało kolano (zdarł je do krwi) oraz górna rura ramy roweru. Co prawda mieliśmy dużo wolnego czasu, jednak na pizze czekaliśmy chyba z dwie godziny! Na szczęście pociąg nieco się spóźnił, więc mieliśmy czas, aby spokojnie zapakować swoje rowery i zająć miejsce w wagonie. Na sam koniec humor poprawił nam dziadek-rowerzysta robiąc ogólny roz****dol w pociągu (coś mu nie pasowało), na koniec okazało się że jest pozytywnym człowiekiem, a na stare lata zbiera odznaki poprzez "zdobywanie" kolejnych miejsc, zwiedza Polskę i Europę, realizuje pasje podróżnicze - no MEGA!
Wycieczka super, przeżycie duże. Trochę jednak żal, że zrobiłem tak mało zdjęć, no i ta nieszczęsna kontuzja... Jednak wpadło parę kilometrów oraz zaliczone kolejne 7 gmin! :cool:

Statystyki trasy
DST: 140,15 km
MXS: 55,6 km/h
AVS: 21,7 km/h
TM: 6:27 h

Link Komentarze (0)


Richtung: Katowice (Nikiszowiec)

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 21.05.2017 22:46, Edytowany: 08.11.2017 20:28

Dzisiaj po 9 wraz z Grupą Rowerową PK, tj. Martyną, Olkiem i Wojtkiem ruszyłem na "podbój" Śląska - czyli zobaczyć najsłynniejsze górnicze osiedle - Nikiszowiec, uznane za Pomnik historii.
Pogoda dopisywała, choć nie było najcieplej i okresowo mocno wiało. Początkowo kierowaliśmy się przez Mydlniki w stronę Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego.
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_03.JPG
Okolice Brzoskwini
Będąc bardzo blisko okazałych ruin, dodatkowo niedawno udostępnionych do legalnego zwiedzania, nabyliśmy bilety i poszliśmy zwiedzać Zamek Tenczyn. Co prawda, chwilę nam to zajęło, ale jeżeli ktoś jest w pobliżu - szczerze polecam!
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_06.JPG
Na Zamku Tenczyn
Z zamku pomknęliśmy przez Puszczę Dulowską. Jest tam dość płasko, spokojnie. Warto się wybrać, choćby zabierając rowery samochodem lub pociągiem (do Woli Filipowskiej).
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_37.JPG
W Puszczy Dulowskiej
Patrzymy na nawigację, a tu jakiś zbiornik wodny - nie mogliśmy go przegapić :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_38.JPG
Nad Zalewem Chechło
Każdy z nas zaczął robić się głodny. Padła szybka decyzja - w Chrzanowie jedziemy na kebaba. Olek dostał cynk od kolegi, że najlepszy w mieście to Antalya Kebab. Podobno duży "kebap (mięso, sos)" jest tak wielki, że trudno go zjeść od razu. Z Wojtkiem nie mieliśmy z nim żadnego problemu :lol:
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_olo_01.jpg
Na chrzanowskim rynku
Najedzeni kręcimy dalej. Za miastem wjechaliśmy do jakiegoś lasu, mknąc drogą na styku województw. Dodatkowo, gdzieś się pogubiliśmy i trafiliśmy blisko zbiornika Dziećkowice. Na szczęście zła droga za jakiś czas się skończyła i wjechaliśmy na asfalt w okolicach Mysłowic.
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_40.JPG
Gdzieś w lesie na styku województw
Trochę krążenia tu i ówdzie przez Katowice i znaleźliśmy się u celu - w Nikiszowcu. Osiedle robi wrażenie, natomiast przejeżdżające autobusy przez sam jego środek z pełną prędkością obok gustownych leżaków jednej z nikiszowskich kawiarni to niezbyt dobry pomysł :|
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_44.JPG
Familoki w Nikiszowcu
Czas na relaks, lokalne lody i robienie zdjęć. Po dłuższej przerwie ruszamy w stronę centrum, dworca PKP. Na sam koniec naszych wojaży zagapiłem się na Datacenter 3S.pl, wjechałem na jedyną na ulicy dziurę i zrobiłem takiego fikołka, że nie jeden akrobata z cyrku mógłby się powstydzić ;) Szczęśliwie ani ja ani mój rower nie ucierpiał.
Jeszcze zajechaliśmy pod Spodek zrobić zdjęcie i zobaczyć kładkę nad ul. Olimpijską.
http://blog.pioder.pl/upload/20170521_46.JPG
Pod katowickim Spodkiem
Przed odjazdem było troszkę nerwowo, długie kolejki do kas biletowych i mało czasu. Na szczęście zdążyliśmy i pociągiem bezpiecznie dotarliśmy do Krakowa.

Statystyki trasy
DST: 100,93 km
MXS: 52,2 km/h
AVS: 17,5 km/h
TM: 5:45 h


Foto: Olek, ja
Link Komentarze (0)



Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!
Lokalny czas: 22.11.2017 10:00 GMT+1

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2017 © PioDer