ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 24
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Luty 2018 »
P W S C P S N
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3637,5 km

Rekordy:
  • MXS: 73,3 km/h (2.08.15)
  • DST: 282,5 km (28.08.16)
  • AVS: 25 km/h (28.07.15)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Licznik odwiedzin

88721

NRR #22 – Do Piotrusia Pana

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 12.09.2017 20:25, Edytowany: 25.01.2018 19:40

Hej,
Wróciłem znad morza, w tej chwili załatwiam wszelkie formalności związane z obroną, natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby wieczorkiem wsiąść na rower :cool:
O godzinie 19 wyjechaliśmy spod PK w kierunku Huty. Naszym celem były dwie ulice - pierwsza z nich to ulica Piotrusia Pana. Mowa o postaci bajkowej :p Jest to ślepa uliczka prowadząca do dużych ogrodów działkowych, a z jej końca rozciąga się widok na miasto.
http://blog.pioder.pl/upload/20170912_01.jpg
Widok z ulicy Piotrusia Pana
W Hucie, a dokładnie w dzielnicy Wzgórza Krzesławickie znajduje się również ulica o ciekawej nazwie, bo w Jasia i Małgosi.
http://blog.pioder.pl/upload/20170912_02.jpg
Na ulicy Jasia i Małgosi
Mieliśmy przedłużyć wycieczkę o trasę do Borku Fałęckiego (Olek miał tam coś odebrać), niestety deszcz zniweczył wszelkie plany. Jako, że po wyprawie peleryna poszła na śmieci (przeżyła 3 lata intensywnego użytkowania) nie miałem nic ochronnego oprócz kurtki. Niby miałem tylko niecałe 5 kilometrów, a wróciłem do domu zmokły jak kura :(

Statystyki trasy
DST: 24,189 km
MXS: 45,5 km/h
AVS: 17,7 km/h
TM: 2:40 h
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 5

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 06.09.2017 21:21, Edytowany: 26.01.2018 19:55

Ostatni dzień wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Po przejechaniu wczoraj sążnego dystansu nie mieliśmy problemów ze snem ;) Rano wstaliśmy, zjedliśmy królewskie śniadanie i o 8:30 wyruszyliśmy z Kobylnicy. Przed nami niestety już tylko Słupsk, więc jedziemy. Po drodze jeszcze zahaczyliśmy na krótko o cmentarz.
http://blog.pioder.pl/upload/20170906_01.JPG
Wjazd do Słupska
Mając jeszcze trochę czasu do wyjazdu, postanowiliśmy go wykorzystać. Nie ma co - lecimy objechać miasto!
http://blog.pioder.pl/upload/20170906_col_01.jpg
Atrakcje Słupska - cz. 1
Podjechaliśmy jeszcze pod Basztę Czarownic i Zamek Książąt Pomorskich.
http://blog.pioder.pl/upload/20170906_col_02.jpg
Atrakcje Słupska - cz. 2
Jak wyglądałby dzień gdyby znowu nie padało? :roll: Oczywiście drugie śniadanie spędziliśmy tradycyjnie (już) na stacji, po czym udaliśmy się na dworzec. Na spokojnie kupiliśmy bilety i pociągiem regionalnym wróciliśmy do Gdyni.
http://blog.pioder.pl/upload/20170906_col_03.jpg
Ostatnie chwile wycieczki

Statystyki trasy
DST: 10,143 km
MXS: 24,1 km/h
AVS: 13,6 km/h
TM: 0:45 h

Jak to mówią: wszystko, co dobre szybko się kończy. Nasza wycieczka też dobiegła końca. Podczas 5 dni zrobiliśmy 318,6 km zaliczając jednocześnie 17 nowych gmin :cool: Można powiedzieć, że przygotowaliśmy się perfekcyjnie: zarówno kondycyjnie jak i z zaopatrzeniem. Na początku miałem wrażenie, że wydziwiam z tymi wszystkimi zabezpieczeniami na wypadek deszczu, jednakże praktycznie wszystko się przydało. Jest pewien niedosyt, w końcu musieliśmy zrezygnować z części wyprawy. Widocznie tak miało być, a do Słupska i na tą trasę jeszcze wrócę...

Nie smucąc już zapraszam na krótki filmik podsumowujący nasz wyjazd :cool: :


Jeszcze na koniec chciałbym raz jeszcze podziękować Luizie oraz Wojtkowi za super spędzony czas, moc atrakcji i wrażeń, wspólne motywowanie się w trudniejszych chwilach oraz za zdjęcia, które mogłem wykorzystać na blogu. Chciałbym podziękować również tym, którzy w większy lub mniejszy sposób przyczynili się do powodzenia wycieczki oraz osobom, które trzymały za nas kciuki :)

Pozdrower :cool:
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 4

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 05.09.2017 21:07, Edytowany: 07.01.2018 21:32

Dzień czwarty wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Wyspaliśmy się porządnie. Co prawda za oknem pogoda nijaka, natomiast wczoraj było wczoraj, a dzisiaj snuliśmy plany jak dalej wszystko ogarnąć i przejechać wyznaczony odcinek nadmorskiej trasy. Praktycznie od początku doszliśmy do wniosku, że trzeba odpuścić Jarosławiec - byłoby ciężko zrobić dodatkowe kilometry i jeszcze trafić do Luizy rodziny do Kobylnicy (taki był plan). Szkoda latarni, ale co możemy zrobić :(
W garażu pakowaliśmy nasze rzeczy na rower, ja natomiast uciąłem sobie pogawędkę z panem Marianem. Okazało się, że jego żona jest kresowiaczką, a po wojnie osiedliła się właśnie w Mielnie. Także wbrew początkowym obawom nasze wschodnie tereny nie są im obce :D
Wybiło wpół do dziesiątej, ruszamy. Dojechaliśmy do Osieków, czyli miejsca, w którym powinniśmy być wczoraj i tam spędzić noc. Prawdę mówiąc od wczorajszych opadów ziemia jest tak nasiąknięta, że buty same się zapadają!
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_03.JPG
Jezioro Jamno w Osiekach
Odbiliśmy na drogę między polami prowadzącą do Rzepkowa (zgodnie ze szlakiem R-10). Droga utwardzona, ale betonowymi płytami ażurowymi - jednym słowem DRAMAT! Do tego zaczęło kropić, no, ale jedziemy dalej.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_07.JPG
Droga między Osiekami, a Iwięcinem
Ta mżawka to nic. Tak nas zlalo w okolicach Gleźnówka/Gleźnowa, że odechciało nam się dalszej jazdy. Prognozy na następne dni również nie napawają optymizmem, a budżet zakładał noclegi pod namiotem. Nie ma wyjścia, musimy skrócić wycieczkę :(
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_01.jpg
Walka z deszczem
Tyle naszego, że mieliśmy wydzieloną drogę dla rowerów i nie walczyliśmy o miejsce na jezdni z samochodami. Dojechaliśmy do Dąbek. Z racji, że to nasze ostatnie miejsce z plażą, "pożegnaliśmy się" z morzem.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_02.jpg
Plaża w Dąbkach
Trzeba jeszcze zaliczyć ostatnią latarnię, dlatego mkniemy do Darłowa, a w zasadzie jego przybrzeżnej części - Darłówka. Jak na złość przejaśniło się i zza chmur wyszło słońce.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_03.jpg
Darłowo/Darłówko
Nie tracąc czasu zmodyfikowaliśmy trasę i ruszyliśmy drogą DW203 w kierunku Postomina. Wydawałoby się, że już nic strasznego nas nie spotka - pogoda się poprawiła, prosta droga - ale nie - akurat jak na złość wiatr wiał przeciwnie do naszego kierunku jazdy. Było tak ciężko, że staraliśmy się utrzymać tunel aerodynamiczny, okresowo zmieniając się na przodzie kolumny (jednakże w ostatni dzień nawigowała nas głównie Luiza).
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_04.jpg
W trasie do Kobylnicy
Ostatecznie dotarliśmy do naszej dzisiejszej destynacji. Zmęczeni, ale zadowoleni, że udało się dojechać oraz pokonać niemały dzienny dystans. No i wiadomo, rodzina Luizy ugościła nas "na bogato", za co bardzo dziękuję :)

Statystyki trasy
DST: 98,099 km
MXS: 30,1 km/h
AVS: 17,1 km/h
TM: 5:43 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 3

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 04.09.2017 21:44, Edytowany: 07.01.2018 13:15

Dzień trzeci wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Dzisiejsza noc minęła nam w zdecydowanie lepszych warunkach niż poprzednia. Nie ma to jak wyspać się w normalnym łóżku :lol: Standardowo na początek śniadanie, pakowanie się + niestandardowo naprawa bagażnika Luizy...
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_01.jpg
Poranek w Śliwinie
... i punkt 8:00 ruszamy w drogę. Pogoda średnia, na niebie dominują chmury, ale ważne, że nie pada. Po dojechaniu asfaltem do Pogorzelicy dalszy odcinek biegł przez las. Generalnie miejsce dość ładne, choć w pobliżu znajduje się jednostka wojskowa. W zasadzie to jeden z nielicznych wariantów drogi, aby zbytnio nie oddalać się od linii brzegowej. Fajne ścieżki, cisza, zapach lasu - coś pięknego!
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_02.jpg
W lesie między Pogorzelicą, a Mrzeżynem
Dotarliśmy do Mrzeżyna. Przejechaliśmy most na Redze, ogarnęliśmy jeszcze pomnik "Tym, którzy nie powrócili z morza", aż zaczęło padać. Nie zostało nam nic tylko zwinąć się na kawę.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_094539.jpg
Ujście Regi do Bałtyku w Mrzeżynie
Po przerwie i ustaniu opadów ruszyliśmy dalej. Niestety, nie mieliśmy zbyt dużo szczęścia - nastąpił kolejny atak deszczu. Nie ma wyjścia, płaszcze przeciwdeszczowe i zabezpieczenie na buty poszły w ruch.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_110338.jpg
Kanał Resko w Dźwirzynie
Generalnie na plus można pochwalić rowerową infrastrukturę drogową. Na trasie są tabliczki z oznaczeniami szlaków, dobrze funkcjonuje (choć nie wszędzie) separacja rowerzystów od dróg publicznych - też zdecydowanie na plus. Jednak w przypadku samych ścieżek znalazł się jeden "kwiatek". A dokładniej to droga dla rowerów zbudowana z ziemi (w zasadzie to podczas naszego przejazdu z błota) + krawężniczki, a całość dopełniała duża tabliczka, iż projekt dofinansowany został z środków UE. Masakra! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_03.jpg
Droga dla rowerów w Rogowie (po lewej) i na obrzeżach Kołobrzegu (po prawej)
Zmoknięci dojechaliśmy do Kołobrzegu myśląc, że już nic gorszego nie może nas spotkać, ruszyliśmy w stronę molo.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_04.jpg
Molo oraz latarnia w Kołobrzegu
Pomyłka. Było FATALNIE. Nie dość, że lało się na głowę, to jeszcze silny wiatr rozpylał aerozol składający się z mieszanki wody morskiej i piasku. Tragedia! Przejście z molo do latarni wybrzeżem było dla nas niemałym wyzwaniem. Ostatecznie zdobyliśmy upragnione pieczątki, choć morale osłabły. Na dodatek sam zawiodłem i kręciliśmy się w kółko po mieście, na szczęście finalnie trafiliśmy na docelową stację benzynową.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_141751.jpg
Przerwa regeneracyjna
Ruszamy dalej w tą niepogodę. Przed około 12 kilometrów jedziemy ścieżką rowerową wzdłuż plaży. Mimo, że aura nie dopisuje to jednak czuć, że właśnie dla takich chwil chce się żyć. Rowerem niemal przy samym morzu!
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_05.jpg
Nadmorskie klimaty z poziomu roweru
Dojechaliśmy do Gąsek. Łatwo nie było, skończyły się fajne ścieżki rowerowe i zaczął rajd przez błoto, kamienie i kałuże. W ogóle dziwne, że niektóre nadmorskie wsie nie mają jeszcze asfaltu, choć i to się zmienia (z tego, co widać - czyli robót drogowych).
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_155820.jpg
Pod latarnią w Gąskach
Z rzeczy, które przykuły naszą uwagę był wielki baner ze wszystkimi latarniami nad morzem. Czyli to, co widzieliśmy i to, co nas jeszcze czeka w kolejnych dniach :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_155922.jpg
Szlak latarń morskich polskiego wybrzeża
Szybka akcja, kolejna latarnia zdobyta, więc w drogę. Deszcz po wielu godzinach naprawdę dawał nam się we znaki, każdy miał dość i psychicznie i fizycznie jazdy w takich warunkach. Jeszcze jakby jakaś fajna ścieżka była... błoto, błoto i jeszcze raz błoto! I pokrzywy! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_165229.jpg
16 południk w Chłopach
Powoli zaczynaliśmy szukać miejsca, gdzie moglibyśmy się zatrzymać. Oczywiście namiot nie wchodził w gre, trzeba było wysuszyć rzeczy i się ogrzać. Początkowo myśleliśmy zatrzymaniu się w Chłopach, natomiast ostatecznie dojechaliśmy do Mielna. Dzięki uprzejmości państwa Janiny i Mariana mogliśmy przespać noc w komfortowych warunkach za względnie dobrą cenę w ich pensjonacie, a na dodatek nie przegapiliśmy meczu Polska-Kazachstan. Chociaż i tak każdy przysypiał :lol: No cóż, ciężki dzień, a przed nami wciąż do pokonania dziesiątki kilometrów.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_06.jpg
Kolacja w Mielnie

Statystyki trasy
DST: 88,049 km
MXS: 33,5 km/h
AVS: 16,2 km/h
TM: 5:25 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 2

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 03.09.2017 21:17, Edytowany: 02.01.2018 10:44

Dzień drugi wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Wstaliśmy gdzieś około godziny siódmej, chociaż w nocy zbudziłem się przynajmniej raz. Trochę wiało, nad ranem przeszła delikatna mżawka. Nie było natomiast jakoś strasznie chłodno i noc w namiocie wydawała się komfortowa. Szczególnie, jeżeli śpi się pod takim namiotem w pojedynkę :lol:
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_075657.jpg
Ranek na kempingu
Oczywiście śniadanko w wersji polowej, pakowanie się, ogarnianie ostatnich szczegółów i około 9 byliśmy gotowi do jazdy. Nasz wielki zapał wyjątkowo szybko ostudziła ulewa...
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_091005.jpg
W oczekiwaniu na lepszą pogodę.
Trochę mżyło, później znowu zaczynało mocniej padać. Zrezygnowani, po uprzednim ubraniu się w peleryny zdecydowaliśmy się jechać. W tym samym momencie wyszło słońce - w porę! :roll: Pierwszym naszym celem była plaża oraz dwa forty - Zachodni oraz Anioła
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_01.jpg
Plaża w Świnoujściu i fort Anioła
Żegnamy się z bardziej ucywilizowaną częścią Świnoujścia i wchodzimy na prom. W Warszowie przerwa na kawę i mkniemy dalej...
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_02.jpg
...do Międzyzdrojów! Oczywiście zaliczyliśmy molo :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_03.jpg
Międzyzdroje
Opuszczamy skupiska ludzi i wjeżdżamy do Wolińskiego Parku Narodowego. Super asfalt, las z każdej strony, troszkę pod górkę. Nic tylko jechać!
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_22.JPG
Przejazd przez Woliński PN
Z inicjatywy Mnicha odbijamy jeszcze w stronę latarni Kikut. Co prawda sterowana automatycznie i nie stanowi atrakcji turystycznej na szlaku latarń to jednak szkoda byłoby jej nie zobaczyć, tym bardziej, iż jest "po drodze". Dojazd do niej po piaszczystych ścieżkach leśnych to istna mordęga do tego stopnia, że ostatnie ~400 m prowadziłem rower.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_135622.jpg
Latarnia Kikut
Jeszcze wytłumaczyłem Niemcom jak dojść na plażę i ruszyliśmy dalej. Na szczęście mieliśmy z górki i piach nie był nam straszny :cool: Mijamy m.in Wisełkę, Kołczewo i zatrzymujemy się w Międzywodziu na obiad. Podjechaliśmy również pod Park miniatur w Dziwnowie, ale to nie dla nas...
Dotarliśmy do Pobierowa.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_162503.jpg
Pobierowo
W miejscowości znajduje się ostatnia Biedronka na dzisiejszej trasie, dlatego musieliśmy się zaopatrzyć w prowiant na kolację i śniadanie, chociaż przed nami jeszcze parę kilometrów. Kolejka do kas sakramencka, na szczęście udało się przeżyć ten koszmar i lecimy dalej przez Pustkowo i Trzęsacz. Jako, że mieliśmy dobry czas to uderzyliśmy do Niechorza i tamtejszej latarni.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_36.JPG
Widoki z latarni w Niechorzu
Chciałem już rozbić obozowisko w okolicy, natomiast Luiza i Wojtek namówili mnie, żebyśmy się cofnęli do Rewala i Trzęsacza (przejechaliśmy obie miejscowości chcąc zdążyć do latarni). W sumie akcja okazała się strzałem w dziesiątkę!
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_04.jpg
Rewal i Trzęsacz
Wojtek dzwonił po okolicznych miejscach, w których można się zatrzymać (wiadomo, toaleta, prysznic etc. są jednak fajnymi dodatkami przy długim dystansie na rowerze). Mieliśmy sporo szczęścia - trafiliśmy w Śliwinie na kemping przyczep holenderskich, gdzie za niewielką opłatą mogliśmy w komfortowych warunkach odpocząć po całym dniu jazdy. Panie Tomaszu - dziękujemy! :) (i rzecz jasna polecamy: U Tomasza - domki holenderskie)

Statystyki trasy
DST: 86,077 km
MXS: 40,5 km/h
AVS: 16,9 km/h
TM: 5:05 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)



Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!
Lokalny czas: 21.02.2018 20:12 GMT+1

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2017 © PioDer