ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 24
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Wrzesień 2017 »
P W S C P S N
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3080 km (14.09)

Rekordy:
  • MXS: 73,3 km/h (2.08.15)
  • DST: 282,5 km (28.08.16)
  • AVS: 25 km/h (28.07.15)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Administrator

Licznik odwiedzin

85991

Podsumowanie sezonu rowerowego 2010

Kategoria: Rower '10
Wysłano: 30.12.2010 17:07

Stało się, dzisiaj przedostatni dzień roku, idealny na podsumowanie. Tym razem nie chcę przynudzać, więc postaram się streścić i w kilku słowach ująć to, co było. Zaczynamy :p

Na feriach zimowych przygotowałem rower do jazdy. Smarowanie, dokręcenie kierownicy i parę innych rzeczy, które trzeba było wykonać po ubiegłorocznym sezonie 2009.

Określę teraz, co jest dla mnie sezonem rowerowym. Czas, kiedy jeżdżę z licznikiem, pokrywający się z czasem, kiedy większość rowerzystów wsiada na swoje jednoślady. Mając już dopowiedziane pewne rzeczy, mogę przejść do sedna :cool:

Początki
Pierwsza jazda była z przypadku - 1 marca. Nie miałem innego środka transportu. Dziwne uczucie, po prawie pół roku wsiadać na rower. W końcu nieprzyzwyczajenie i jadąc 15km/h czuło się szybkość :D
http://blog.pioder.pl/upload/ja-rower-aksmanice.jpg
Początki sezonu
Sezon rozpocząłem 20 marca. Wybrałem się wtedy z Damianem do Aksmanic. Postąpiłem trochę głupio, że Mnichowi nie dałem z nami jechać - dlatego on rozpoczął dzień później. Było ciężko, ogólnie wiosna zaczynała się bardzo powoli. Zimno, nieprzyjemnie, ale miałem sporo chęci.
W kolejnym okresie czasu zauważyłem, że nie da się jeździć. To już nie gimnazjum, że mogłem sobie pozwolić na wypady. Gdzieś tam w międzyczasie byłem na Winnej, a następnie na Zniesieniu. Z rowerem w porządku. Następnie ulewy, powodzie, nie zachęcały do jazdy. Raz skusiłem się jechać w deszczu to przemokłem jak kura. Szkoda ciuchów :p

Środek sezonu
Rozpoczęły się wakacje, czas wolności, odpoczynku i nabijania kilometrów :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20100611.jpg
Na trasie w Rożubowicach
Trasę, jako tą pierwszą w ciepłe dni była droga na Rożubowice. Zabrałem się wtedy z dziewczynami. Miałem trochę problemów z rowerem, ale jakoś sobie poradziłem. Szkoda, że tak krótko.
Później coraz gorzej. Głównie jeździłem sam. W ramach treningu trasa Przemyśl->Siedliska->Rożubowice->Fredropol. Kolejną taką był wyjazd do Huwnik. Nikt nie mógł lub nie chciał ze mną pojechać :( Szkoda, bo było naprawdę super.
Późniejszy czas to wypady po mieście lub na Zniesienie. Co prawda, nie tyle co w sezonie 2008 (gdzie były wtedy podstawą mojej jazdy :p), ale zawsze coś. Sporo kilometrów nabiłem również podczas wypadów na działkę - łącznie byłem na niej rowerem 55 razy!. Daje to dystans 385 km!
http://blog.pioder.pl/upload/rower_przyczepka.jpg
Rower z przyczepką
Wiele z tych wyjazdów to również kursy z przyczepką do roweru. Skatowałem ją strasznie, trzeba było wymieniać opony. W końcu ok. 90 km dla samoróbki to nie tak mało.
Z tras, które osiągnąłem to wycieczka do Krasiczyna z Marzeną (28 km) oraz w celu zrobienia fotek na baner w okolice Młodowic (z Damianem). Jakoś jednak nie ma tego na blogu, nie wiem, dlaczego o tym zapomniałem.

Schyłek jazdy
Po powrocie do szkoły nie miałem kompletnie czasu na jakiekolwiek dalsze podróże. Dopiero wtedy wybrałem się z Mnichem na pierwszy dystans (działka) - jechał wtedy z kulami przymocowanymi do roweru :roll:
http://blog.pioder.pl/upload/rower_20101023.jpg
Rower - stan obecny (przed zimą)
Największą radością było osiągnięcie 1000 km na krótkiej, nocnej trasie. Ostatnim, większym dystansem był tak naprawdę wyjazd do Orłów. O dziwo, zaczęło wiać dopiero jak wracałem. Podróże trasą 77 to męka.

Myślę, że czas na małe zebranie wszystkiego. Zacznę od napraw.
Obyło się bez większych napraw. Wymieniałem klocki hamulcowe (dla bezpieczeństwa), smarowałem suport, wymiana sterów oraz kupno obręczy dwukomorowej do przedniego koła. Nowością był zakup kuferka - podniosłem estetykę roweru, a zamek pozwala mi na zostawienie swoich rzeczy podczas postojów, np. obok sklepu.
Jeżeli chodzi o jazdę - super! Udało mi się wykręcić w sezonie 1141 km!!! Jest to mój rekord. Po tym czasie, prawdopodobnie zrobiłem jeszcze ponad 30 km. Już od dawna jeżdżę bez licznika. W tym roku nie "zaliczyłem" paru tras, m.in: Medyka (nie jeździłem z Mnichem) oraz na fort XV Borek i I Salis Soglio.

Jakie plany na 2011 rok? Prawdopodobnie rower :) Ale nie wygląda to za ciekawie :( Mam małe pęknięcie tylnej widełki. Czeka mnie remont ramy (ze spawaniem) albo nowa, ze sklepu. Być może, zdecyduję się na to drugie rozwiązanie, ale z tym trzeba poczekać do ferii.

Tegoroczne rekordy:
AVS: 20,6 km/h (11.07.2010 "objazdówka" )
DST: 56,777 km (16.07.2010 - Huwniki)
MXS: 52,7 km/h (10.08.2010 - Młodowice)

Chciałbym podziękować wszystkim, który ze mną jeździli, a mianowicie: Aśce, Marzenie, Adrianowi, Damianowi, Kubie oraz Mnichowi

Sezon 2010 uważam za zakończony!
Link Komentarze (0)


Przygotowania do zimy

Kategoria: Rower '10
Wysłano: 27.11.2010 22:31

Heja!
Sypnęło śniegiem i pośrednio przez komentarz KnT'a postanowiłem przygotować się do zimy. Na stare koła założyłem te moje leciwe opony z głębszym bieżnikiem, aby lepiej się jeździło. Przy okazji obniżyłem wysokość siodełka, aby obniżyć środek ciężkości.
http://blog.pioder.pl/upload/27112010%28001%29.jpg
Stare koła przygotowane do zimy
Po pracy zabrałem się do testów na środku podwórka, jedynie tam leżał śnieg. Drifty były nieziemskie :D I tak sam do końca nie wiem, czy rzeczywiście będę jeździł, ale spróbować warto. Na razie ważne, że rower jest już przygotowany.

Nie będę już Was męczyć :p Miłego andrzejkowego wieczoru :]
Link Komentarze (2)


Kolejna naprawa

Kategoria: Rower '10
Wysłano: 06.11.2010 14:53

Z rana zabrałem się za rower. Wiadomo, jak zwykle kierownica ma straszny luz, trzeba zrobić. Odkręciłem, koronki same się wysypały... kupiłem nowe. Zabierając się do montażu zauważyłem wyrobioną bieżnię* (edit) @#%@%! Kolejne 15zł, od razu wziąłem cały komplet.
http://blog.pioder.pl/upload/tulejka-20101106.jpg
Zniszczona bieżnia

Wczoraj przypomniało mi się, jak pewna panna referowała 2 tyg. temu to, co miał zrobić Damian. I mówi tak: aby zbadać obecność pyłu kosmicznego, który dociera do Ziemi, należy miskę z wodą pozostawić na noc poza domem. BUHAHAHA :lol::lol::lol:
Link Komentarze (9)


Tysiąc osiągnięty

Kategoria: Rower '10
Wysłano: 01.10.2010 21:22

Tak, to stało się możliwe! 20 września o 19:06 w okolicy CPN-u na Jasińskiego przekroczyłem 1000km!!! Nie wierzyłem, że kiedykolwiek przekroczę tą granicę. Skończyłem w tym roku z aktywną jazdą, jest wreszcie samochód po 61 dniach. Mam w planie jakiś jeden wypad (co staje się bardziej nierealne z dnia na dzień, patrząc na pogodę), tak to tylko na krótkie dystanse i gdzieś w połowie października zupełna przerwa. Wystarczy, trzeba dać rowerowi odpocząć ;)
Pozdrawiam
Link Komentarze (2)


Huwniki po raz trzeci!

Kategoria: Rower '10
Wysłano: 17.07.2010 11:57

Cześć!

Wpis dedykuję wszystkim, którzy nie mogli ze mną pojechać.

Jak to na wakacjach, tradycyjne, po roku, postanowiłem pojechać do Babci. Oczywiście w piątek, z wiadomego powodu :p Ale również żeby odwiedzić, pogadać - nie ma to jak rodzinka. Tak więc dzień wcześniej wszystko rozplanowałem.
Nadszedł piątek, miałem wyjechać. Z samego rana, gdzieś o 9 przyszedł Kamil i Wojtek z zepsutym prostownikiem - niestety, nic im nie mogłem pomóc. Wyjazd się opóźnił i ruszyłem, niestety sam, ok 10:20.
Trasa znana i lubiana przeze mnie, czyli obok mojej działki, na Nehrybkę i 885-ką do Hermanowic. Poszło łatwo. Dalej, jak w niedzielę - czyli na Młodowice. Nie rozpędzałem się, szkoda mi było sił i obiecałem rodzicom, że będę jechał bezpiecznie. Na polach zaczynają jeździć kombajnami.
http://blog.pioder.pl/upload/mlodowice_krajobraz.jpg
Krajobraz przed Młodowicami
Oczywiście skręt na Kłokowice i dalej już wąskim asfaltem. Jechałem na wyczucie - nie pamiętałem do końca drogi, ale się udało.
http://blog.pioder.pl/upload/klokowice_droga.jpg
Droga przez Kłokowice
W Aksmanicach zrobiłem sobie przystanek u Italiana w domu. Tam dostałem coś na ochłodzenie. Przed ruszeniem w dalszą drogę, do lasu, postanowiłem się popryskać środkiem na owady. Ruszam. Szkoda mi było sił, było już za piętnaście dwunasta. Jechałem spokojnie. Trud się opłacił. Mimo, że na najniższych przerzutkach wjechałem na Chyb!!! :cool::cool: Pierwszy raz w życiu. Bąki, niestety, i tak latały, ale najważniejsze było dla mnie to, czego nie udało mi się jeszcze zrobić. Później zjazd w dół i serpentyna. Aż ciarki mnie przeszły, że się udało, udało mi się dojechać, już prawie jestem w Huwnikach!!!!
http://blog.pioder.pl/upload/huwniki3.jpg
Krajobraz Huwnik w samo południe
Podczas zjazdu w dół zacząłem się dziwnie czuć, pewnie z przegrzania. Miałem już blisko, jechałem dalej. Jestem już na dole, zaraz do babci :) Bardzo się ucieszyła, gdy mnie zobaczyła. Godzinkę później zjadłem sobie ciepłe pierogi :D
Wujek zrobił fajną ławkę - huśtawkę - postanowiłem ją wytestować. Na szczęście wytrzymała, ale w pewnym momencie straciła stabilność i o mały włos poleciałbym :D Po powrocie wujka z pracy pomogłem mu ją zakotwiczyć w ziemi.
http://blog.pioder.pl/upload/u_babci_hustawka.jpg
Z huśtawki
Było tak spokojnie, że nie chciało się w ogóle wracać. Ławeczka, eleganko, pogaduchy z babcią i takie tam ;)
W końcu było już dość późno, koło osiemnastej, postanowiłem wracać. Zatrzymałem się u cioci, wziąć coś do domu i dalej w drogę. Wypoczęty, miałem sporo sił, aby jechać szybciej. Rzeczywiście, dałem sobie niezłe tempo. 20, 23, 25km/h i szybciej przy powrocie stało się realne. Powrót przez Sierakośce, ale droga była załatana, więc pechowej dziury, w którą wpadłem rok temu nie było ;) Powrót normalną trasą, tj. Fredropol, Kniażyce, Grochowce, Pikulice. W domu byłem ok. 20 po siódmej wieczorem. Skurcz mnie złapał dopiero przy aptece niedaleko domu. Jestem zadowolony z tego wyjazdu :)

Statystyki trasy:
DST: 56.777 km
MXS: 49.3 km/h
AVS: 20.3 km/h!
TM: 2:48h

Pozdrawiam
Link Komentarze (0)


« Pierwsza « Poprzednia
1 z 2

Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2016 © PioDer