ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 24
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Wrzesień 2017 »
P W S C P S N
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3080 km (14.09)

Rekordy:
  • MXS: 73,3 km/h (2.08.15)
  • DST: 282,5 km (28.08.16)
  • AVS: 25 km/h (28.07.15)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Administrator

Licznik odwiedzin

85996

Ostatni wypad

Kategoria: Rower '13
Wysłano: 25.09.2013 22:42, Edytowany: 31.12.2013 00:19

Cześć!
Sorry za opóźnienie notki, ale czasu mało i nie ma kiedy coś napisać. Wpis leży kilka miesięcy, a postępu żadnego.
Myśliśmy w planie z kuzynką wybrać się na objazdówkę fortową - Borek, Salis, Jaksmanice oraz Łuczyce. Niestety, pogoda nam nie pozwoliła na wypad w tym roku :(
Dzisiaj był dość dobry dzień, więc razem z Adrianem postanowiliśmy pojechać w celu rozeznania terenu. Pominęliśmy Borek (znany), a skupiliśmy się na Forcie I. Byłem tam dawno, więc wypada odświeżyć pamięć i pozwiedzać jeszcze raz.
Jechaliśmy normalną trasą, tj. w stronę Medyki. W Hurku w prawo, w stronę Siedlisk. Później podjazd, kilka zakrętów, troszkę drogi i jesteśmy już w rezerwacie przez fortem - "Skarpa Jaksmanicka", legowisko Żołny (ptak). Widoki - aż dech w piersi zapiera. Zresztą, sami zobaczcie:

Było dość stromo, ale bezpiecznie wróciliśmy na rowerki i pomknęliśmy w stronę Salisa. Relację z eksploracji możecie obejrzeć poniżej:

Stwierdziliśmy, że czas spadać. Spokojnie dojechaliśmy do Jaksmanic, a tam odbiliśmy na drogę polną w stronę fortu II.
Minęliśmy fort, stwierdziliśmy, że zostawimy sobie tą atrakcję na przyszły rok :cool: W drodze zaciekawiła nas pewna kapliczka:

Później droga była prosta. Objechaliśmy fort Łuczyce od strony wschodniej i wśród pól kierowaliśmy się w stronę Rożubowic.
Niestety, ale od opadów droga błotnista. O ile w suche lato przejazd byłby OK, to teraz trzeba było uciekać na boki (nie lubię syfu na rowerze). Trochę wyboi, zakrętów, szybki zjazd i już jesteśmy na asfalcie :cool:
Powrót standardowy, przez Krówniki. To raczej ostatnia trasa tego sezonu, więcej nie będę w stanie wykręcić, tym bardziej, że zaczyna się rok akademicki. Trzeba przejechać ją jeszcze raz w piękną pogodę i pełny wariant :) Zaś zwiedzanie fortu I polecam wszystkim :cool:

Statystyki trasy
DST: 29,435 km
MXS: 39,6 km/h
AVS: 17,2 km/h
TM: 1:42 h



Podziękowania dla Adriana za filmiki :)
Link Komentarze (0)


Rowerem za granicą

Kategoria: Rower '13
Wysłano: 09.09.2013 13:47

Cześć!
Ostatnio sporo się działo :) Niedawno przekroczyłem 1000 km w sezonie oraz wymieniłem tylną piastę na nową, a przednie koło zyskało szybkozamykacz :)
Wczoraj wstałem bardzo póżno, ale pomyślałem, że można się jeszcze załapać na Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa :D
Piszę do Adriana, po chwili zdecydowaliśmy się jechać :cool:

Wyruszamy. Założyłem słuchawki, ale coś było nie tak. Zatrzymujemy się.

Gość nie dociągnął w serwisie wszystkich szprych i zrobiło się jajo - nyple chodziły w obręczy co powodowało hałas :| No po prostu NO NIE! :|

Myślę, nie jedziemy :| Powrót do domu.

Odstawiłem rower, a wyciągnąłem siostry z piwnicy. Jej na szczęście w 100% sprawny.
Ruszamy jak poprzednio, reset Endo i w drogę. Najpierw przez Sielec, później do Nehrybki. Tam postanowiliśmy odbić w lewo i skrótem dojechać do Stanisławczyka. To był zdecydowanie szybki odcinek drogą polną :D
Jesteśmy na asfalcie, jeszcze tylko usunięcie rzepów ze sznurówek i w drogę.
Dojechaliśmy do Malhowic. Nic, tylko mkniemy dalej :cool:
Stoimy na przejściu. Króciutka odprawa i jesteśmy na Ukrainie :D Tuż za przejściem pewna kobieta radzi wrócić przed zmrokiem, bo w sobotę pijany kierowca zabił 21-letnią dziewczynę :/ Wzięliśmy to sobie do serca...
Slalomem między ludźmi i jesteśmy w Niżankowicach. Wszędzie eternit. I bieda. Ludzie jakby nie mieli nawet chęci do życia. Ogrodzenia z siatki zardzewiałe, zarośnięte, podwórka jakieś takie zaniedbane.
Smutny widok.
http://blog.pioder.pl/upload/20130908_06.jpg
Zabudowa Niżankowic
Minęliśmy domy jednorodzinne, przed nami zabudowa małomiasteczkowa, przedwojenna. Budynki mocno zniszczone, z części odpadł tynk. Musieliśmy uważać zarówno na auta (a raczej na kierowców), a także na drogę, która niekiedy była w stanie agonalnym. Główna droga, bo boczne (z tego co widzieliśmy) nie miały w ogóle asfaltu.
Zatrzymujemy się w samym środku Niżankowic.
Po prawej budynek z wieżyczką zwieńczoną jeleniem. Przypomniałem sobie stare przedwojenne zdjęcie - był to ratusz. Teraz w stanie ruiny, bez przeprowadzonego remontu, czeka na zawalenie dachu :( Tak zaprzepaszczony zabytek. Ukraińcy nic nie dbają...
http://blog.pioder.pl/upload/20130908_01.jpg
Niszczejący ratusz
Przerwa pod sklepem. Poszedłem pierwszy. Okazało się, że spotkaliśmy znajomych :) Małe zakupy, przerwa i razem wracamy. Po drodze Adrian nagrywa film, a ja robię zdjęcia :cool:
Relacja Adriana - przejazd przez Niżankowice:

Na przejściu kolejka, aczkolwiek odprawa jest błyskawiczna i bez problemów dostaliśmy się do kraju. Później oglądaliśmy wspólnie pokazy taneczne - m.in polskie A-Z-tki, czy ukraiński Rezonans, a gwiazdą wieczoru był ukraiński zespół Kozak System. Byliśmy do samego końca.
http://blog.pioder.pl/upload/20130908_10-1.jpg
Przed Niżankowicami
Po 11 w nocy wyjazd. Jechaliśmy powoli ze względu na przenikliwy chłód, a ja znowu przemarzłem :D Do domu dotarliśmy po północy.

Statystyki trasy
DST: 35,738 km
MXS: 28,4 km/h
AVS: 14,4 km/h
TM: 2:29 h

Więcej zdjęć w mojej Galerii



Pozdrowienia dla dziewczyn :cool:
Link Komentarze (2)


Na sam koniec

Kategoria: Rower '13
Wysłano: 20.08.2013 21:04

Dzisiaj miałem wstępnie zaplanowany dzień i w zasadzie nie zamierzałem wsiadać na rower. Dzwoni Wojtek: Jedziemy do Medyki? Po chwili zastanowienia zdecydowałem wyruszyć razem z nim.
Spotkaliśmy się o 11:10 na Rondzie Kresowian. Stamtąd przemieszczaliśmy się prosto, prosto, prosto... drogą 28 aż do Medyki.
Nuda.
Podjechaliśmy do przejścia jak najbliżej się da. W Biedronce zakupiłem sobie wodę, a Mnichu czekał na mnie przed sklepem odpoczywając. Później porobiliśmy sobie zdjęcia :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20130820_03.jpg
Drogowe przejście graniczne
Wracamy. Znów tą neverending road :roll: Dla urozmaicenia odbiliśmy w Hurku w lewo, w stronę Siedlisk. Nie było dużo pod górkę, skręciliśmy w prawo i następnie początkowo asfaltem, a później drogą polną kierowaliśmy się w stronę Krównik.
Było atrakcyjnie, niczym Przemyśl-Dakar :D Sucho jak pieprz, piasek pod kołami, na zakrętach wyrzuca. Nie jeden raz byliśmy o krok od gleby :)
Gorąc, słońce i niepewne podłoże trochę nas zmęczyło. Od strony Krównik pojawił się asfalt i później prosto przez rondo dotarliśmy do Przemyśla. Miało wyjść 20 kilometrów, wyszło prawie 30, średnia też dobra, nie ma co marudzić :)

Statystyki trasy
DST: 28,622 km
MXS: 30,9 km/h
AVS: 20,7 km/h
TM: 1:23 h



Na nowym rowerze wykręciłem już 650,88 km, a w sezonie 982,93 km :cool:

Pozdro
Link Komentarze (0)


W drugą stronę

Kategoria: Rower '13
Wysłano: 19.08.2013 21:00

Siema!
Stwierdziliśmy z Mnichem że warto pojechać na wycieczkę w okolicach 50 kilometrów. Zaproponowałem mu trasę z ostatniego wypadu z Żanetą, tyle, że w drugą stronę z niewielką modyfikacją :p
Wyruszyliśmy z domu tuż przed siedemnastą, kierując się w stronę Medyki. Oczywiście odbijamy w lewo i docieramy do wioski.
Pierwszy postój zaplanowany był na przystanku autobusowym, ale zatrzymaliśmy się na poboczu naprzeciwko. Szybki odpoczynek i ruszamy dalej.
http://blog.pioder.pl/upload/20130819_01.jpg
Postój w Medyce
Przejeżdżamy Torki, Leszno i Nakło, zatrzymując się pod sklepem. Uzupełniliśmy deficyt wody i mkniemy dalej.
Znalazłem miejsce, w którym skręcaliśmy z Żanetą wieczorem. Dalej mijając stare zabudowania PGR-owskie (które straszą niczym Czarnobyl) przemieszczaliśmy się w stronę Chałupek Dusowskich. Najgorsze były płyty betonowe, jazda do nich nie należała do przyjemności.
W końcu żwir. Od razu lepiej :) Po lewej stronie jakaś żwirownia.
http://blog.pioder.pl/upload/20130819_08.jpg
Żwirownia
Przed nami kawałek szerokiej drogi, która była bezpośrednio przed Chałupkami.
Wioska wydawała się być dziwnym miejscem. Z dala od innych skupisk ludzi (sześć kilometrów), mieszkańcy patrzyli się na nas nieufnie i czuło się nieprzyjemną atmosferę.
Wyjechaliśmy. Po prawej tuż przed kładką był stary cmentarz ukraiński, którego nie byłem w stanie zobaczyć poprzednim razem :D
Jesteśmy na kładce. Oczywiście czas na pamiątkowe fotki :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20130819_18.jpg
Mnichu na kładce
Przejechaliśmy. W Nizinach mkniemy do głównej, a następnie w stronę Buszkowic. W międzyczasie krótka przerwa pod miejscowym sklepem.
W Wyszatycach wyprzedzamy dwie dziewczyny jadące na damkach. O mały włos nie wjechały w siebie :lol: Jednak chciały się pokazać (popisać?) i przegoniły nas cały czas się oddalając :p
http://blog.pioder.pl/upload/20130819_24.jpg
Przed Wyszatycami
My swoim tempem jedziemy spokojnie, bez pośpiechu. Na dłuższą metę ta sytuacja nie była dla nas komfortowa, dlatego też postanowiliśmy odzyskać pozycję. Atakujemy. :D
Trzydzieści kilka kilometrów na liczniku, a tu nagle zakręt. Skończyło się to na szczęście tylko na wymijaniu na grubość lakieru samochodu z naprzeciwka.
Jechaliśmy już z przodu, dziewczyny kręciły ile sił w nogach, ale nie dały rady :D Uciekliśmy im do Bolestraszyc na taką odległość, że zniknęły z naszego pola widzenia.
Ustabilizowaliśmy tempo, poruszamy się jak na całej trasie. Wjechaliśmy do miasta i okazało się, że nie będzie 50 kilometrów. Przedłużyliśmy wycieczkę przejeżdżając jeszcze przez wybrzeże JP II. Później Grunwaldzką i przez most, a na Jagiellońskiej każdy pojechał w swoją stronę.

Statystyki trasy
DST: 50,383 km
MXS: 41,2 km/h
AVS: 20,6 km/h
TM: 2:26 h



Pozdrowienia dla dziewczyn, które chciały się popisać :p i Mnicha :)
Link Komentarze (0)


Test po remoncie

Kategoria: Rower '13
Wysłano: 15.08.2013 22:17

Cześć,
Przez ostatni czas doprowadzaliśmy rower Mnicha do stanu używalności. Rozbieranie do zera, czyszczenie przez Wojtka, wymiana zużytych części i skręcenie w całość. Rower już stał na kołach więc czas wybrać się w trasę!
Umówiliśmy się pod domem Adriana. Po 17 wyruszyliśmy razem kierując się w stronę Biedronki.
Tam przejechaliśmy ścieżką pod mostem Siwca, następnie koło pływalni i wzdłuż Sanu przez całe Wybrzeże JP II. Wyjechaliśmy na Grunwaldzkiej i 884-ką kierowaliśmy się w stronę Korytnik.
Przed Łętownią zjazd więc rozpędzamy się. Wojtek zaczął mnie wyprzedzać, ja 7-8-9 gonię... i nic, nie udało mi się utrzymać czołowej pozycji :p Trochę to bezsensowne forsować się na zjeździe :lol:
Pierwszy dłuższy postój zrobiliśmy w standardowym miejscu - zakręt za Wapowcami. Tam też uzupełniliśmy zapasy wody, odpoczęliśmy, porobiliśmy sobie zdjęcia, a ja przygotowałem telefon do uwiecznienia zjazdu z wizją i fonią :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20130815_08.jpg
Przerwa przed zjazdem
Jedziemy tzw. Drogą Śmierci, rozmawiamy sobie i widzimy na jezdni długie ślady hamowania motocykla. W tym samym czasie wyprzedza się ciężarówka i inny jednoślad, znacznie przekraczając prędkość. Ktoś widać nie używa mózgu do prowadzenia pojazdem :roll:
Następny postój za prostą, już w Korytnikach. Tam kolejna porcja zdjęć okolicznego krajobrazu :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20130815_10.jpg
Droga Śmierci
Dzisiaj święto, dlatego też wszystkie sieciówki pozamykane. W wiosce jeden sklep czynny - wybawienie! W końcu mogliśmy uzupełnić wodę podczas niedługiego odpoczynku.
Jedziemy dalej. Przed nami most zamknięty do odwołania. Na szczęście nie dla nas :) Swobodnie przeprawiliśmy się na drugi brzeg Sanu.
http://blog.pioder.pl/upload/20130815_14.jpg
Zamknięty most
Postój w Krasiczynie. Tam też zrobiliśmy sobie przerwę, aby odpocząć i przygotować się psychicznie na Dybawkę :)
Nie ma co zwlekać, zaczęło robić się późno więc w drogę! Pod górę mieliśmy się trzymać razem. Niestety wyszło jak zwykle :lol: Zebraliśmy się na przystanku, czas zjeżdżać.
Chłód zaczął mi nieco doskwierać. Będę jechać wolniej i hamować... ale co tam, nici z planów :p W dół 56,5 km/h (Wojtek 2 km/h więcej!), na zakręcie po hamulcach i ostro w lewo :D
Później już spokojnie i w miarę równym tempie przejechaliśmy całą Sanocką i przez Śródmieście, rozjeżdżając się do swoich domów.

Taka delikatna wycieczka. Niby tylko albo aż trzydzieści kilometrów, ale skoro Wojtka rower nie odmówił posłuszeństwa i nie rozsypał się przy blisko 60 km/h to znaczy, że jest dobrze złożony i przeszedł test pomyślnie. Oby posłużył mu przez kolejne bezawaryjnie przejechane tysiące kilometrów :)

Statystyki trasy
DST: 30,581 km
MXS: 56,5 km/h
AVS: 19,1 km/h
TM: 1:36 h



Pozdrowienia dla Adriana i Mnicha :cool:
Link Komentarze (0)


« Pierwsza « Poprzednia
1 z 3

Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2016 © PioDer