ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 25
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Lipiec 2018 »
P W S C P S N
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3637,5 km
  • 2018 - 1457 km (1.06)

Rekordy:
  • MXS: 74,2 km/h (8.04.18)
  • DST: 304,6 km (31.05.18)
  • AVS: 25,2 km/h (28.05.18)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Licznik odwiedzin

92185

Tour de Krokus - dzień 1

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 06.04.2018 23:34, Edytowany: 24.04.2018 00:22

Cześć!
Na ten wyjazd czekałem już praktycznie od zimy. W końcu nastał ten piękny dzień :cool: Godzina 6 rano zbiórka, pakowanie rowerów do busa i podział ekipy na trzy drużyny w drodze do Szczawnicy - Ja z Radogostem, Tomkami i Pawłem pojechaliśmy autem, Olek z Ewą busem, a reszta busem liniowym.
Dojechaliśmy po 8, po 9 mieliśmy wyjechać, ale ostatecznie ruszyliśmy około 10.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_095514.jpg
Przygotowywanie rowerów w Szczawnicy
Pierwszą atrakcją na trasie był Przełom Dunajca. Trochę przypominał mi wąwóz w Rumunii z wycieczki w 2009 roku. Jechaliśmy po stronie słowackiej, co oznacza, że to kolejny kraj zaliczony przeze mnie na dwóch kółkach :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_102645.jpg
Przełom Dunajca
Tempo było dobre, w sumie aż za dobre, ponieważ nastąpił naturalny podział na tych, którzy jechali z przodu i tych z tyłu. Ja w sumie też zamykałem nasz minipeleton. Dodatkowo doszło do pierwszej usterki nowego roweru - odkręciła się nóżka...
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_105145.jpg
Postój pod Trzema Koronami
Sam, będąc przekonanym, że przecież nowy rower nie sprawi kłopotów, nie zabrałem ani jednego imbusa. Dobrze, że Ewa miała wszystkie niezbędne narzędzia - jeszcze raz dzięki za użyczenie! :)
Po naprawie i regeneracji sił ruszyliśmy już do Polski przez kładkę. Większość ekipy pogoniła, ja natomiast z dziewczynami i z Olkiem kontemplowaliśmy okoliczne widoki. W końcu Olek musiał odbić (prowadził busa - jechał z nami tylko kawałek), ja natomiast z Ewą i Karoliną ruszyłem dalej.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_04.JPG
Jezioro Czorsztyńskie
Sielankę znad malowniczo położonego zbiornika przerwał podjazd do Nidzicy. Jakby tego było mało, zaczął luzować i odkręcać się prawy pedał! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_121333.jpg
Zamek w Niedzicy
Dokręciłem, mkniemy dalej. Raczej powoli wdrapujemy się do Falsztyna. Na szczęście trud się opłacił - taki zjazd mógłby być zawsze :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_123427.jpg
Zjazd do Frydmana
Zgubiliśmy ekipę. Myśleliśmy, że jeszcze coś we Frydmanie jest ciekawego do zobaczenia to ruszyliśmy zgodnie ze śladem trasy. Przez to nieco pogubiliśmy się i straciliśmy ok. pół godziny. Ostatecznie dotarliśmy do Dębna, a dokładnie do kościoła, który został wpisany na listę UNESCO.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_130923.jpg
Oryginalne, XV-wieczne polichromie w kościele w Dębnie
Kościół robi ogromne wrażenie! :) Jego historię przybliżyła nam pani przewodnik.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_135213.jpg
Pod kościołem w Dębnie
Wszyscy pojechali, ja natomiast udałem się do naszego wozu technicznego dosłownie na moment. Wystarczyło, aby wszyscy mi uciekli, przez co musiałem ostro nadrabiać. Dodatkowo jechałem przez jakiś las, błoto myśląc, że naprawdę się zgubiłem :D
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_151652.jpg
Naszym kolejnym celem był kościół w Trybszu. Wraz z kilkoma osobami postanowiliśmy już do niego nie jechać, tylko od razu skręcić w stronę Czarnej Góry. Dzięki temu ekipa "mocnych" nie musiała na nas czekać.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_09.JPG
Przed stromym podjazdem w Czarnej Górze
Pod sklepem chwila przerwy na regenerację i czas w drogę. Nie powiem, górka solidna i dała w kość. Natomiast po prawej stronie drogi wypatrzyłem pierwsze na wycieczce krokusy! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_154704.jpg
Krokusy w Czarnej Górze
Jak to po podjeździe na Podhalu, czas na zjazd. Radość nie trwała długo, ponieważ przed nami czekał nas podjazd w Bukowinie Tatrzańskiej. Wyjechałem prawie cały, chwilkę prowadziłem (dla towarzystwa ;) ), natomiast po kilku ładnych godzinach jazdy stwierdzam, że siodełko idzie do wymiany...
Odbijamy na Gliczarów. Cały czas niestety pod górę, raz mniejszą, raz większą. Za to widoki rekompensują wszelki trud.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_15.JPG
W Gliczarowie Górnym
Ponownie rozdzielamy się. Piękny asfalt zamienił się w drogę polną, a ta w bagno. Nie ma szans na dalszą jazdą, trzeba pchać!
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_17.JPG
Błoto
Po przebiciu się przez górę i drzewa naszym oczom ukazała się panorama na dolinę. I brak drogi :lol: Na "element hardkoru" nie byłem przygotowany, jednak nowy Kross poradził sobie ze zjazdem na przełaj wzorcowo. Uff! :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_185314.jpg
Zjazd starym stokiem narciarskim
Żeby było śmiesznie to pokonałem ten odcinek bez problemu, a wyleciałem z roweru tuż za nim, na prostej drodze. Dojechaliśmy do Poronina, więc czas na przerwę - na stół wjechała pizza w ilości hurtowej :D
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_182404.jpg
Obiad
Pora późna, więc nie ma co zwlekać, trzeba gonić ile się da jeszcze za dnia. Przed nami ostatni podjazd, "wisienka na torcie" - wspinaczka pod Ząb.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_18.JPG
Podjazd pod Ząb
W sumie nie jest najgorszy. Jak dobrze patrzyłem to jest dwa razy dłuższy przy 50 m więcej przewyższenia od Kalwarii Pacławskiej. Mimo to po takim dystansie każdy miał do niego respekt. Wyjechałem :cool: To jednak nie koniec, przed nami jeszcze ostatnie kilometry w górę, na Gubałówkę.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_20.JPG
Zakopane!
W dolinie miasto, w górach trzy snopy światła i my - w całkowitej ciemności. A przed nami zjazd, nie jestem w stanie określić jego długości. Jedno jest pewne - za dnia przejechalibyśmy go pewnie szybciej :D
Ku naszym oczom ukazały się Termy Chochołowskie. Przez cały wyjazd szczerze wątpiłem, że zdążymy na czas, jednak udało się - ostatnia godzina była nasza! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_210906.jpg
W Termach Chochołowskich

Statystyki trasy
DST: 91,30 km
MXS: 64,6 km/h
AVS: 14,1 km/h
TM: 6:28 h



Foto: Ewa, Olek, Rado, ja
Link Komentarze (0)


NRR #29 - Rozgrzewka nad Wisłą

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 04.04.2018 23:12, Edytowany: 22.04.2018 11:46

Nowy rok, nowe możliwości. Olek wrzucił wydarzenie na fejsie o pierwszym w tym roku, a ogólnie dwudziestym dziewiątym nocnym rajdzie rowerowym. Nie mogło mnie na nim zabraknąć, więc bez chwila zawahania zabrałem się z resztą :)
Plan był aby jechać do Tyńca, jednak już na kampusie PK padła propozycja wybrania się na Kopiec Kraka. Dla mnie to bez różnicy - liczy się trochę aktywności na świeżym powietrzu i chwila spędzona ze znajomymi :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180404_01.jpg
Ekipa 29 Nocnego Rajdu Rowerowego
Zjechaliśmy w dół i jeszcze zahaczyliśmy o Bagry. W sumie fajna miejscówka, spokojnie, dziko, natomiast namierzyła nas kabaryna - myśleli, że wyciągniemy piwo i będą mogli nas zgarnąć - nic z tych rzeczy! :)
Na sam koniec ekipa nienasyconych, tj. ja, Radogost i Tomek postanowiliśmy pomknąć w okolice Kopca Wandy ścieżką rowerową wzdłuż Wisły. Trochę zmarznięty, ale zadowolony wróciłem do domu z przejechanym dystansem w okolicy czterdziestu kilometrów. Rozgrzewka nad Wisłą, chociaż nie w tym kierunku co planowaliśmy zakończyła się powodzeniem :)

Statystyki trasy
DST: 39,37 km
MXS: 35,2 km/h
AVS: 16,2 km/h
TM: 2:26 h
Link Komentarze (0)


Błyskawiczny Ojców

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 03.04.2018 20:46, Edytowany: 22.04.2018 11:21

Na dzisiaj miałem kilka planów. W sumie przed wyjazdem w góry Radogost zaproponował na grupie, aby zrobić przejażdżkę przed, pozwalającą przyzwyczaić się do roweru. Ostatecznie napisałem w ostatnim momencie, jednak kumpel stwierdził, że jedzie na OTR swoją szosą...
Nie zastanawiając się długo ruszyłem w stronę akademików PK przejechać się nową ścieżką obok niedawno wybudowanej estakady do Serenady. Na wysokości 29 listopada i Opolskiej zadzwonił Konrad z propozycją wyjazdu. W sumie nie widziałem przeszkód, cofnąłem się do domu i w tym momencie Rado wyraził chęć wspólnego wyjazdu, ale jednak kurcze za późno... wraz z Kondziem polecieliśmy do Skały i Ojcowa, robiąc małą pętlę z przyzwoitą prędkością. Kurcze, ten rower jednak ma powera! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180403_190008864.jpg
W Skale

Statystyki trasy
DST: 42,66 km/h
MXS: 42,5 km/h
AVS: 22 km/h
TM: 1:56 h
Link Komentarze (1)


Tynieckie bagno

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 11.03.2018 23:24

Cześć,
W tym roku na wycieczki będę wybierać się na nowym jednośladzie - w lutym kupiłem rower! :cool:
Wspomniany sprzęt to Kross Evado 7.0 z roku 2017 (najwyższy model z serii). Więcej o nim można przeczytać na mojej stronie domowej.
W ciągu ostatnich tygodni kompletowałem sprzęt, kupowałem akcesoria, innymi słowy "dozbrajałem" rower. W piątek udało się napompować koła i amortyzator, a dzisiaj korzystając z okazji i wolnego po godzinie 17 postanowiłem wybrać się na pierwszą przejażdżkę nowym jednośladem. Ruszyłem do Tyńca :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180310_145257410.jpg
Nowy rower
Pomknąłem po bulwarach. Wrażenia z jazdy mam raczej pozytywne: Evado waży mniej niż czarny Magnum, natomiast z racji dość szerokich opon 28x1.6 (40-622) nie odczuwam znacznie lżejszej jazdy niż poprzednio na 26x1.75 (47-559). No, może przyspieszanie jest bardziej efektywne i na prostych odcinkach prędkość oscyluje 2-3 km/h wyżej niż na starym bicyklu.
http://blog.pioder.pl/upload/20180311_182904321.jpg
Na stopniu wodnym Kościuszko
Dojechałem do końca Mirowskiej, odbijam przed autostradą w lewo, a tam - BAGNO! Dosłownie. Jedna wielka kałuża, tona błota, ścieżka totalnie rozjeżdżona przed dzisiejszych niedzielnych rowerzystów. Nie ma wyjścia, musiałem pchać. Po drugiej stronie przy wale była dokładnie taka sama sytuacja. Może w końcu gmina Liszki się ulituje i zrobi ten nieszczęsny brakujący kawałek drogi rowerowej, a nie serwuje co roku cyklistom humus? :roll: Ku uciesze, odcinek nie był zbyt długi i właściwie prawie samym asfaltem zajechałem do klasztoru Benedyktynów.
Niby dzisiejszy dzień był ciepły, natomiast wieczorem zrobiło się chłodno i po krótkim odpoczynku zacząłem odczuwać niską temperaturę. Wracałem również wałami, natomiast po przeciwnej stronie rzeki.
Rower spisał się na medal :) Jak na pierwszą jazdę nie jest źle i raczej mogę powiedzieć, że to ze mną jest gorzej, niż z rowerem :D Musi minąć trochę czasu, aż wróci kondycja i będę mógł wykorzystać 100% możliwości Krossa :)

Statystyki trasy
DST: 36,87 km
MXS: 34,1 km/h
AVS: 20,9 km/h
TM: 1:46 h

Pozdrower
Link Komentarze (0)


Podsumowanie sezonu rowerowego 2017

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 30.12.2017 00:12, Edytowany: 11.02.2018 18:30

Siema!
Mówi się, że człowiek uczy się na błędach, aby ich nie popełniać w przyszłości. Jak jednak pokazał czas, ta zasada nie zadziałała u mnie zbyt dobrze...
Rok temu (w 2016) miałem duży poślizg z wpisami i podsumowaniem, natomiast w 2017 początkowo wpisy udawało mi się dodawać w miarę regularnie, jednak od czasu wycieczki do Cieszyna (i konieczności złożenia filmiku) cała strategia runęła jak domek z kart. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że pracowałem nad magisterką, zmieniałem lokum po studiach oraz byłem na etapie poszukiwania pracy. Gdzieś we wrześniu "obudziłem się" i dokończyłem wpisy z majówki, stworzyłem sobie listę tematów do ogarnięcia i od listopada, małymi krokami, nadrabiałem wszystkie swoje zaległości, również związane z blogiem. Do dzisiaj. Na szczęście już wszystko za mną i mogę w końcu poświęcić chwilę na podsumowanie ubiegłego sezonu rowerowego. To lecimy! :cool:

http://blog.pioder.pl/upload/20180211_01.jpg

Rok 2017 w liczbach
Łączny dystans: 3637,5 km (z tego 61% to trasy)
Łączny czas jazdy: 205 h i 49 min
Liczba planowanych wycieczek: 39 (śr. prędkość - 18,15 km/h, śr. dystans - 57,005 km)
Dni "z rowerem": 154
Zaliczonych gmin: 52

Pod względem wycieczek sezon MEGA, do tego dwie kilkudniowe wyprawy rowerowe. Trochę niedosytu czuję w kwestii liczby samej liczby tras i regularności. Prawie całe wakacje nie jeździłem. Nie odwiedziłem "moich" miejsc na ojcowiźnie, z wyjątkiem czterech wyjazdów. Nie było na to czasu :( De facto, w 2017 roku wycieczek było rekordowo dużo (co zresztą widać na blogu, przekładając się na 41 wpisów w kategorii Rower '17), niemniej jednak lwia część to Nocne Rajdy Rowerowe, z których sporo to krótkie dystanse za miasto, takie rekreacyjne przejażdżki.
Oczywiście, pewnie trochę przesadzam, ponieważ w minionym sezonie działo się wiele pozytywnych rzeczy: wyjątkowo intensywny kwiecień (654 km), intensywny marzec (501 km), maj (519 km) i wrzesień (501 km). Przez brak odpowiedniego rozciągania i ćwiczeń pod koniec maja nabawiłem się prawdopodobnie ITBS (które w końcu odpuściło na wakacjach po rolowaniu i odpoczynku). Czas zacząć dbać o siebie :D
W ubiegłym roku postanowiłem sobie zrobić mapkę gmin do kolorowania - to taki "namacalny" dowód gdzie byłem i gdzie jeszcze chcę wyruszyć. A nie ukrywam: po otrzymaniu pracy, przy braku tej całej otoczki studiów, widma zaliczeń, kolokwiów chciałbym zwiedzić jeszcze wiele miejsc na swoich dwóch kółkach :) Planuje położyć nacisk przede wszystkim na jazdę rekreacyjną; do biura mam bardzo blisko, przez co wyciąganie roweru, jazda, zabezpieczenie go pod firmą trwałoby dłużej niż spacer.

http://blog.pioder.pl/upload/20171206_01.jpg
Pod koniec roku na Mikołajki mogłem poznać "na żywo" jednego ze swoich idoli rowerowych - księdza Witka Bednarza, o którym wspomniałem dwa lata temu. Moje pomysły i wycieczki przy jego to nic, zresztą kibicuje mu również w tym roku, gdyż przed nim ambitna wyprawa :)

A jakie mam plany na ten rok? Przede wszystkim dobrze się bawić :) Jestem młodym pracownikiem, nie wiem, na ile będę miał czasu jeździć. Na pewno bardzo zależałoby mi na dokończeniu Rowerem po Pomorzu, odcinek Słupsk (Jarosławiec) - Hel i zdobyciu reszty pieczątek. Nauczyłem się jednak, że nie warto planować zbyt długoterminowo i zbyt dużo, ponieważ jest wiele czynników niezależnych od nas (choćby pogoda), które skutecznie mogą pokrzyżować najlepsze zamiary.

Na koniec chciałbym podziękować osobom, z którymi spędzałem czas podczas jazdy na rowerze oraz życzyć wszystkim, aby ten 2018 rok był jeszcze lepszy od poprzedniego: wysokiej formy, super wycieczek, bezawaryjnego sprzętu oraz świetnej pogody :cool:

Pozdrawiam
Link Komentarze (0)


« Pierwsza « Poprzednia
1 z 54

Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!
Lokalny czas: 20.07.2018 21:42 GMT+1

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2017 © PioDer