ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 24
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Styczeń 2018 »
P W S C P S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3637,5 km

Rekordy:
  • MXS: 73,3 km/h (2.08.15)
  • DST: 282,5 km (28.08.16)
  • AVS: 25 km/h (28.07.15)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Licznik odwiedzin

87460

Rowerem po Pomorzu - dzień 4

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 05.09.2017 21:07, Edytowany: 07.01.2018 21:32

Dzień czwarty wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Wyspaliśmy się porządnie. Co prawda za oknem pogoda nijaka, natomiast wczoraj było wczoraj, a dzisiaj snuliśmy plany jak dalej wszystko ogarnąć i przejechać wyznaczony odcinek nadmorskiej trasy. Praktycznie od początku doszliśmy do wniosku, że trzeba odpuścić Jarosławiec - byłoby ciężko zrobić dodatkowe kilometry i jeszcze trafić do Luizy rodziny do Kobylnicy (taki był plan). Szkoda latarni, ale co możemy zrobić :(
W garażu pakowaliśmy nasze rzeczy na rower, ja natomiast uciąłem sobie pogawędkę z panem Marianem. Okazało się, że jego żona jest kresowiaczką, a po wojnie osiedliła się właśnie w Mielnie. Także wbrew początkowym obawom nasze wschodnie tereny nie są im obce :D
Wybiło wpół do dziesiątej, ruszamy. Dojechaliśmy do Osieków, czyli miejsca, w którym powinniśmy być wczoraj i tam spędzić noc. Prawdę mówiąc od wczorajszych opadów ziemia jest tak nasiąknięta, że buty same się zapadają!
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_03.JPG
Jezioro Jamno w Osiekach
Odbiliśmy na drogę między polami prowadzącą do Rzepkowa (zgodnie ze szlakiem R-10). Droga utwardzona, ale betonowymi płytami ażurowymi - jednym słowem DRAMAT! Do tego zaczęło kropić, no, ale jedziemy dalej.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_07.JPG
Droga między Osiekami, a Iwięcinem
Ta mżawka to nic. Tak nas zlalo w okolicach Gleźnówka/Gleźnowa, że odechciało nam się dalszej jazdy. Prognozy na następne dni również nie napawają optymizmem, a budżet zakładał noclegi pod namiotem. Nie ma wyjścia, musimy skrócić wycieczkę :(
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_01.jpg
Walka z deszczem
Tyle naszego, że mieliśmy wydzieloną drogę dla rowerów i nie walczyliśmy o miejsce na jezdni z samochodami. Dojechaliśmy do Dąbek. Z racji, że to nasze ostatnie miejsce z plażą, "pożegnaliśmy się" z morzem.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_02.jpg
Plaża w Dąbkach
Trzeba jeszcze zaliczyć ostatnią latarnię, dlatego mkniemy do Darłowa, a w zasadzie jego przybrzeżnej części - Darłówka. Jak na złość przejaśniło się i zza chmur wyszło słońce.
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_03.jpg
Darłowo/Darłówko
Nie tracąc czasu zmodyfikowaliśmy trasę i ruszyliśmy drogą DW203 w kierunku Postomina. Wydawałoby się, że już nic strasznego nas nie spotka - pogoda się poprawiła, prosta droga - ale nie - akurat jak na złość wiatr wiał przeciwnie do naszego kierunku jazdy. Było tak ciężko, że staraliśmy się utrzymać tunel aerodynamiczny, okresowo zmieniając się na przodzie kolumny (jednakże w ostatni dzień nawigowała nas głównie Luiza).
http://blog.pioder.pl/upload/20170905_col_04.jpg
W trasie do Kobylnicy
Ostatecznie dotarliśmy do naszej dzisiejszej destynacji. Zmęczeni, ale zadowoleni, że udało się dojechać oraz pokonać niemały dzienny dystans. No i wiadomo, rodzina Luizy ugościła nas "na bogato", za co bardzo dziękuję :)

Statystyki trasy
DST: 98,099 km
MXS: 30,1 km/h
AVS: 17,1 km/h
TM: 5:43 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 3

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 04.09.2017 21:44, Edytowany: 07.01.2018 13:15

Dzień trzeci wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Dzisiejsza noc minęła nam w zdecydowanie lepszych warunkach niż poprzednia. Nie ma to jak wyspać się w normalnym łóżku :lol: Standardowo na początek śniadanie, pakowanie się + niestandardowo naprawa bagażnika Luizy...
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_01.jpg
Poranek w Śliwinie
... i punkt 8:00 ruszamy w drogę. Pogoda średnia, na niebie dominują chmury, ale ważne, że nie pada. Po dojechaniu asfaltem do Pogorzelicy dalszy odcinek biegł przez las. Generalnie miejsce dość ładne, choć w pobliżu znajduje się jednostka wojskowa. W zasadzie to jeden z nielicznych wariantów drogi, aby zbytnio nie oddalać się od linii brzegowej. Fajne ścieżki, cisza, zapach lasu - coś pięknego!
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_02.jpg
W lesie między Pogorzelicą, a Mrzeżynem
Dotarliśmy do Mrzeżyna. Przejechaliśmy most na Redze, ogarnęliśmy jeszcze pomnik "Tym, którzy nie powrócili z morza", aż zaczęło padać. Nie zostało nam nic tylko zwinąć się na kawę.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_094539.jpg
Ujście Regi do Bałtyku w Mrzeżynie
Po przerwie i ustaniu opadów ruszyliśmy dalej. Niestety, nie mieliśmy zbyt dużo szczęścia - nastąpił kolejny atak deszczu. Nie ma wyjścia, płaszcze przeciwdeszczowe i zabezpieczenie na buty poszły w ruch.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_110338.jpg
Kanał Resko w Dźwirzynie
Generalnie na plus można pochwalić rowerową infrastrukturę drogową. Na trasie są tabliczki z oznaczeniami szlaków, dobrze funkcjonuje (choć nie wszędzie) separacja rowerzystów od dróg publicznych - też zdecydowanie na plus. Jednak w przypadku samych ścieżek znalazł się jeden "kwiatek". A dokładniej to droga dla rowerów zbudowana z ziemi (w zasadzie to podczas naszego przejazdu z błota) + krawężniczki, a całość dopełniała duża tabliczka, iż projekt dofinansowany został z środków UE. Masakra! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_03.jpg
Droga dla rowerów w Rogowie (po lewej) i na obrzeżach Kołobrzegu (po prawej)
Zmoknięci dojechaliśmy do Kołobrzegu myśląc, że już nic gorszego nie może nas spotkać, ruszyliśmy w stronę molo.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_04.jpg
Molo oraz latarnia w Kołobrzegu
Pomyłka. Było FATALNIE. Nie dość, że lało się na głowę, to jeszcze silny wiatr rozpylał aerozol składający się z mieszanki wody morskiej i piasku. Tragedia! Przejście z molo do latarni wybrzeżem było dla nas niemałym wyzwaniem. Ostatecznie zdobyliśmy upragnione pieczątki, choć morale osłabły. Na dodatek sam zawiodłem i kręciliśmy się w kółko po mieście, na szczęście finalnie trafiliśmy na docelową stację benzynową.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_141751.jpg
Przerwa regeneracyjna
Ruszamy dalej w tą niepogodę. Przed około 12 kilometrów jedziemy ścieżką rowerową wzdłuż plaży. Mimo, że aura nie dopisuje to jednak czuć, że właśnie dla takich chwil chce się żyć. Rowerem niemal przy samym morzu!
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_05.jpg
Nadmorskie klimaty z poziomu roweru
Dojechaliśmy do Gąsek. Łatwo nie było, skończyły się fajne ścieżki rowerowe i zaczął rajd przez błoto, kamienie i kałuże. W ogóle dziwne, że niektóre nadmorskie wsie nie mają jeszcze asfaltu, choć i to się zmienia (z tego, co widać - czyli robót drogowych).
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_155820.jpg
Pod latarnią w Gąskach
Z rzeczy, które przykuły naszą uwagę był wielki baner ze wszystkimi latarniami nad morzem. Czyli to, co widzieliśmy i to, co nas jeszcze czeka w kolejnych dniach :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_155922.jpg
Szlak latarń morskich polskiego wybrzeża
Szybka akcja, kolejna latarnia zdobyta, więc w drogę. Deszcz po wielu godzinach naprawdę dawał nam się we znaki, każdy miał dość i psychicznie i fizycznie jazdy w takich warunkach. Jeszcze jakby jakaś fajna ścieżka była... błoto, błoto i jeszcze raz błoto! I pokrzywy! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_165229.jpg
16 południk w Chłopach
Powoli zaczynaliśmy szukać miejsca, gdzie moglibyśmy się zatrzymać. Oczywiście namiot nie wchodził w gre, trzeba było wysuszyć rzeczy i się ogrzać. Początkowo myśleliśmy zatrzymaniu się w Chłopach, natomiast ostatecznie dojechaliśmy do Mielna. Dzięki uprzejmości państwa Janiny i Mariana mogliśmy przespać noc w komfortowych warunkach za względnie dobrą cenę w ich pensjonacie, a na dodatek nie przegapiliśmy meczu Polska-Kazachstan. Chociaż i tak każdy przysypiał :lol: No cóż, ciężki dzień, a przed nami wciąż do pokonania dziesiątki kilometrów.
http://blog.pioder.pl/upload/20170904_col_06.jpg
Kolacja w Mielnie

Statystyki trasy
DST: 88,049 km
MXS: 33,5 km/h
AVS: 16,2 km/h
TM: 5:25 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 2

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 03.09.2017 21:17, Edytowany: 02.01.2018 10:44

Dzień drugi wycieczki wzdłuż Wybrzeża.
Wstaliśmy gdzieś około godziny siódmej, chociaż w nocy zbudziłem się przynajmniej raz. Trochę wiało, nad ranem przeszła delikatna mżawka. Nie było natomiast jakoś strasznie chłodno i noc w namiocie wydawała się komfortowa. Szczególnie, jeżeli śpi się pod takim namiotem w pojedynkę :lol:
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_075657.jpg
Ranek na kempingu
Oczywiście śniadanko w wersji polowej, pakowanie się, ogarnianie ostatnich szczegółów i około 9 byliśmy gotowi do jazdy. Nasz wielki zapał wyjątkowo szybko ostudziła ulewa...
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_091005.jpg
W oczekiwaniu na lepszą pogodę.
Trochę mżyło, później znowu zaczynało mocniej padać. Zrezygnowani, po uprzednim ubraniu się w peleryny zdecydowaliśmy się jechać. W tym samym momencie wyszło słońce - w porę! :roll: Pierwszym naszym celem była plaża oraz dwa forty - Zachodni oraz Anioła
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_01.jpg
Plaża w Świnoujściu i fort Anioła
Żegnamy się z bardziej ucywilizowaną częścią Świnoujścia i wchodzimy na prom. W Warszowie przerwa na kawę i mkniemy dalej...
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_02.jpg
...do Międzyzdrojów! Oczywiście zaliczyliśmy molo :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_03.jpg
Międzyzdroje
Opuszczamy skupiska ludzi i wjeżdżamy do Wolińskiego Parku Narodowego. Super asfalt, las z każdej strony, troszkę pod górkę. Nic tylko jechać!
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_22.JPG
Przejazd przez Woliński PN
Z inicjatywy Mnicha odbijamy jeszcze w stronę latarni Kikut. Co prawda sterowana automatycznie i nie stanowi atrakcji turystycznej na szlaku latarń to jednak szkoda byłoby jej nie zobaczyć, tym bardziej, iż jest "po drodze". Dojazd do niej po piaszczystych ścieżkach leśnych to istna mordęga do tego stopnia, że ostatnie ~400 m prowadziłem rower.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_135622.jpg
Latarnia Kikut
Jeszcze wytłumaczyłem Niemcom jak dojść na plażę i ruszyliśmy dalej. Na szczęście mieliśmy z górki i piach nie był nam straszny :cool: Mijamy m.in Wisełkę, Kołczewo i zatrzymujemy się w Międzywodziu na obiad. Podjechaliśmy również pod Park miniatur w Dziwnowie, ale to nie dla nas...
Dotarliśmy do Pobierowa.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_162503.jpg
Pobierowo
W miejscowości znajduje się ostatnia Biedronka na dzisiejszej trasie, dlatego musieliśmy się zaopatrzyć w prowiant na kolację i śniadanie, chociaż przed nami jeszcze parę kilometrów. Kolejka do kas sakramencka, na szczęście udało się przeżyć ten koszmar i lecimy dalej przez Pustkowo i Trzęsacz. Jako, że mieliśmy dobry czas to uderzyliśmy do Niechorza i tamtejszej latarni.
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_36.JPG
Widoki z latarni w Niechorzu
Chciałem już rozbić obozowisko w okolicy, natomiast Luiza i Wojtek namówili mnie, żebyśmy się cofnęli do Rewala i Trzęsacza (przejechaliśmy obie miejscowości chcąc zdążyć do latarni). W sumie akcja okazała się strzałem w dziesiątkę!
http://blog.pioder.pl/upload/20170903_col_04.jpg
Rewal i Trzęsacz
Wojtek dzwonił po okolicznych miejscach, w których można się zatrzymać (wiadomo, toaleta, prysznic etc. są jednak fajnymi dodatkami przy długim dystansie na rowerze). Mieliśmy sporo szczęścia - trafiliśmy w Śliwinie na kemping przyczep holenderskich, gdzie za niewielką opłatą mogliśmy w komfortowych warunkach odpocząć po całym dniu jazdy. Panie Tomaszu - dziękujemy! :) (i rzecz jasna polecamy: U Tomasza - domki holenderskie)

Statystyki trasy
DST: 86,077 km
MXS: 40,5 km/h
AVS: 16,9 km/h
TM: 5:05 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Rowerem po Pomorzu - dzień 1

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 02.09.2017 21:39, Edytowany: 10.12.2017 21:47

Cześć!
Na tą wycieczkę czekałem prawie rok! Rok planów, inwestycji, rok, który zleciał błyskawicznie i nadszedł czas wyjazdu.
Przygotowałem rowery pod względem technicznym, zakupiłem mnóstwo sprzętu na wycieczkę i można ruszać. Oczywiście, najważniejszą kwestią było ustalenie trasy oraz miejsc, które mogliśmy zwiedzić. W tej kwestii największy udział mieli Luiza i Wojtek. Ostatnie dni w Gdyni minęły nam na doprecyzowaniu szczegółów, pakowaniu, ustalaniu trasy etc. Wyprawę wzdłuż Wybrzeża czas zacząć! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_01.jpg
Obudziliśmy się wcześnie rano, jeszcze przed świtem, aby zdążyć na pociąg o 6:30 do Szczecina. Szybkie śniadanie, pakowanie się, ogarnianie ostatnich rzeczy i w końcu znoszenie rowerów. Ależ one były ciężkie! Manewrowania również nie ułatwiała wąska klatka schodowa. Plan był prosty: wsiąść do autobusu i przemieścić się na dworzec PKP.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_02.jpg
W oczekiwaniu na pociąg
Przed 11 dotarliśmy do celu. Na początek udaliśmy się na kawę na bulwary nad Odrą, przy okazji ustalając co chcemy zobaczyć i jaką drogą zmierzać.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_105440.jpg
W Szczecinie
Jeżeli ktoś chce zwiedzić miasto to polecam zaopatrzyć się w mapkę z opisem obiektów z numerkami. Właściwie jeżeli podąża się za czerwoną linią wymalowaną na drodze, można zwiedzić wszystkie najważniejsze rzeczy w mieście. My wówczas nie mieliśmy tej świadomości, dlatego nieco kluczyliśmy. W sumie to dobrze, zwiedzanie na spontanie jest najlepsze ;)
Początek objazdówki nie był zbyt udany: coś nie szła nam nawigacja, a do tego zaczęło padać. Morale podniosło nam słońce, które wyszło zza chmur. Ostatecznie udało nam się objechać kolejno: Basztę Siedmiu Płaszczy, Rynek Sienny, Zamek Książąt Pomorskich, Bramę Portową i Królewską, Czerwony Ratusz, Pomnik z Kotwicą oraz Katedrę. Ciekawym elementem miejskiej architektury są monumentalne pompy abisynki. Niestety, przez mój błąd Luiza przeszlifowała asfalt :( Na szczęście nic poważnego się jej nie stało.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_03.jpg
Atrakcje Szczecina
Na koniec zajechaliśmy do knajpki coś zjeść. Nie było tanio, natomiast obiad godny swojej ceny i polecenia :)
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_142620.jpg
Obiad w Piwnica Pub
Najedzeni ruszyliśmy na dworzec kupić bilety i wsiąść do pociągu. Było to łatwe, mieliśmy dużo czasu. Wsiedliśmy ponadto jako jedni z pierwszych, przez co nikomu nie przeszkadzaliśmy w trakcie załadunku rowerów. Po mieście zrobiliśmy 11 km, a naszym kolejnym celem było Świnoujście.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_151815.jpg
Rowery w pociągu regio
Dotarliśmy do ostatniej stacji na północnym zachodzie w Polsce - dalej już nie da się jechać. Pierwszym cel, który obraliśmy to latarnia morska.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_14.JPG
Pod latarnią w Świnoujściu
Trzeba było się spieszyć, bowiem do zamknięcia dzieliły nas minuty. Luiza i Wojtek zdążyli jeszcze wejść na samą górę oraz zrobić zdjęcia.
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_04.jpg
Widoki z latarni
Mi na szczęście udało się zdobyć pieczątkę bez konieczności wspinania się na setki schodów. Nie miałem okazji zobaczenia Świnoujścia z góry, natomiast zyskaliśmy cenny czas. Niestety, nie na tyle, aby dostać się do Fortu Gerharda :( Podczas cykania fotek i oglądania obiektu zza bramy pojawił się lis, któremu kompletnie nie przeszkadzało nasze towarzystwo i bez skrępowania ucztował na pobliskim śmietniku. Masakra. Podszedłem bliżej, a ten nic. Po chwili wracamy tą samą drogą mijając wielkie zbiorniki terminala gazowego. Czas pożegnać Warszów i wyruszyć do bardziej zurbanizowanej części Świnoujścia :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_05.jpg
Przed fortem Gerharda, terminal LNG
Dostać się na drugą część miasta nie jest tak prostą czynnością jak w Przemyślu, czy Krakowie. Trzeba jakoś przepłynąć Świnę, która jest jednocześnie kanałem żeglugowym. Tak więc płyniemy promem! :lol: Mimo, iż w tym roku korzystałem już z tego typu przeprawy w Małopolsce, to na tak dużym obiekcie jeszcze nie byłem. Ile aut, ludzi, rowerów i motocykli. Masakra :o
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_183225.jpg
Na promie
Po około 8 minutach byliśmy po drugiej stronie. Nie ma co zwlekać, dlatego od razu kierujemy się w stronę naszego zachodniego sąsiada - Niemiec. W środku miasta biegła dość przyjemna (oprócz jednego remontowanego, zamkniętego odcinka) ścieżka rowerowa, także byliśmy odseparowani od ruchu ogólnego. Kilka kilometrów dalej i znaleźliśmy się na granicy. Dotarłem pierwszy raz do Niemiec i to jeszcze na rowerze! :D
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_191011.jpg
Granica Polsko-Niemiecka w Świnoujściu
Nie ma co się zastanawiać, przekraczamy i jedziemy do Ahlbeck po piwo. Miasteczko wieczorem wyglądało nieco jak wymarłe, natomiast udało nam się dotrzeć do otwartego sklepu Netto. Pod nim stał ciekawy rower, coś w stylu bicyklowego choppera :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20170902_col_06.jpg
W Niemczech
Zachód słońca przed nami, więc czas wracać. Jedna rzecz, która mnie rozczarowała to brak ścieżek rowerowych po stronie niemieckiej, krzywy asfalt chodnika/ścieżki którą się poruszaliśmy. Może po prostu dokonałem zbytniej generalizacji, tj. nie "biorąc poprawki" na to, iż ta część kraju była w NRD. W każdym razie dotarliśmy do Polski, zrobiliśmy zakupy na kolację i śniadanie, a na koniec dotarliśmy na camping. Dobranoc! :)

Statystyki trasy
DST: 24,777 km
MXS: 26,4 km/h
AVS: 14,9 km/h
TM: 1:38 h



Foto: Luiza, Wojtek, ja
Link Komentarze (0)


Trójmiejska przejażdżka

Kategoria: Rower '17
Wysłano: 29.08.2017 20:49, Edytowany: 20.11.2017 22:35

Tak, jak wspominałem we wcześniejszym wpisie szykowałem się do wycieczki, a właściwie wyprawy rowerowej :cool: Przed całą akcją wymieniłem w moim czarnym Magnumie bagażnik na mocniejszy, nabyłem nowe pedały, dwa bidony (1000 ml i 650 ml), sakwy, namiot, lampkę czołową oraz mnóstwo innej drobnicy. Musiałem również pożyczyć od siostry oponę, bo moja uległa uszkodzeniu dzień przed wyjazdem. Spakować się nie było łatwo, rzeczy multum, miejsce ograniczone.
http://blog.pioder.pl/upload/20170826_200038604.jpg
Pakowanie
W niedzielę wstałem z samego rana, jeszcze zdążyłem do kościoła i udałem się na dworzec PKP. Nie dość, że miałem pełno rzeczy na bagażniku to dowaliłem sobie plecak turystyczny. Ostatni raz jechałem z takim obciążeniem chyba jeszcze w 2011 roku, z przyczepką :D
Późnym popołudniem dotarłem do Gdyni. Czekał tam na mnie Wojtek, dzięki czemu nie musiałam się sam zabierać z tymi wszystkimi tobołami - dzięki za pomoc! :)
Sam wyjazd zaplanowaliśmy na 2 września, natomiast przyjechałem do Luizy i Mnicha tydzień szybciej, aby w trójkę ogarnąć trasę, obiekty do zwiedzenia, ustalić szczegóły oraz przygotować wszystkie rowery do wyprawy.
http://blog.pioder.pl/upload/20170828_05.jpg
Serwisowanie Gianta
Rowery zrobione, trzeba przetestować. Trasy nie muszę przedstawiać - ruszyliśmy do Trójmiasta :lol: W latarni morskiej Luiza i ja nabyliśmy paszport miłośnika latarń morskich. Mamy w planie przy okazji zwiedzić okoliczne latarnie na trasie.
http://blog.pioder.pl/upload/20170829_01.jpg
Książeczka nabyta!
Pod dworcem głównym zrobiliśmy przerwę na kawę i drugie śniadanie. Później prowadził Mnichu - jedziemy na Westerplatte. Co prawda drogą okrężną (tunel pod Martwą Wisłą jest niedostępny dla rowerów), ale też fajną.
http://blog.pioder.pl/upload/20170829_114356366.jpg
Droga dla rowerów na Westerplatte
Dotarliśmy. Wojtek mówi, żebym zobaczył bunkier. Robi wrażenie.
http://blog.pioder.pl/upload/20170829_120709418.jpg
Bunkier na Westerplatte
Jeszcze podjechaliśmy pod pomnik.
http://blog.pioder.pl/upload/20170829_121620575.jpg
Pomnik Obrońców Wybrzeża
To, jakie koło zatoczyliśmy było widać dopiero z tego miejsca. Po drugiej stronie znajdowała się latarnia morska, która wydaje się tak blisko, a jednak tak daleko.
Wracamy. Skierowaliśmy na Cmentarz Srebrzysko. Jest tam pochowana moja prababcia. Szukaliśmy długo, ale znaleźliśmy. Nagrobek lastrykowy, zniczy brak, więc zapaliłem swój. Lubię odnajdywać swoją rodzinę, dzięki temu mogę dowiedzieć się więcej o niej, a także zweryfikować i uzupełnić drzewo genealogiczne.
http://blog.pioder.pl/upload/20170829_03.jpg
Gdzieś na trasie
Następnym punktem był zakup kolejnych rzeczy na wyprawę w Castoramie, a także przerwa na posiłek. Mieliśmy jeszcze co prawda skoczyć na przepyszne naleśniki w Gdańsku, ale czas oczekiwania i późna pora odwiodła nas od tego pomysłu. Wróciliśmy do Gdyni przed 17, dlatego zamówiliśmy sobie pizze w nagrodę za udany dzień :lol:

Statystyki trasy
DST: 77,076 km
MXS: 42 km/h
AVS: 17,8 km/h
TM: 4:19 h

Foto: Mnichu, ja
Link Komentarze (0)


« Pierwsza « Poprzednia
1 z 52

Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!
Lokalny czas: 16.01.2018 14:16 GMT+1

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2017 © PioDer