ja i moje hobby

O mnie

Ja
Piotr D.

Wiek: 25
Hobby: IT, DIY, rower, działka
XMPP: piotrek[na]pioder.pl
Email: piotrek[na]pioder.pl
GG: 6802998

Kalendarz

« Wrzesień 2018 »
P W S C P S N
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Rower

Dystans w sezonie:
  • 2008 - 336 km
  • 2009 - 949,4 km
  • 2010 - 1141,8 km
  • 2011 - 2224,1 km
  • 2012 - 1779,9 km
  • 2013 - 1155,3 km
  • 2014 - 1355,5 km
  • 2015 - 4518,1 km
  • 2016 - 4050,9 km
  • 2017 - 3637,5 km
  • 2018 - 2433,8 km (13.09)

Rekordy:
  • MXS: 74,2 km/h (8.04.18)
  • DST: 304,6 km (31.05.18)
  • AVS: 25,2 km/h (28.05.18)

GPSies

Grupa Turystyki Rowerowej Politechniki Krakowskiej

Styl

Subskrypcja

RSS Articles
RSS Comments

Licznik odwiedzin

96679

NRR #31 - Gonimy za kadziowozem aż na Hutę

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 18.04.2018 23:40, Edytowany: 15.09.2018 15:34

Na ostatnim NRR będąc na rondzie ŚDM widzieliśmy jakby pożogę znad Kombinatu. Pomysł chwycił i dzisiaj wybraliśmy na wycieczkę dookoła huty. Wycieczka była jakby połączeniem dwóch, albo nawet trzech z zeszłego roku. Przejechaliśmy ścieżką nad Wisłą do Mostu Wandy, zahaczyliśmy Branice, później tunel Ruszcza-Wadów, jechaliśmy jakimiś ścieżkami, w przednie koło zawinęła mi się gałąź wierzby tak, że ledwo ją wyciągnąłem... w skrócie mnóstwo przygód! :) No i wpadło kolejne 50 kilometrów :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180418_01.jpg
W Pleszowie/Branicach

Statystyki trasy
DST: 50,04 km/h
MXS: 42,9 km/h
AVS: 16,4 km/h
TM: 03:03 h
Link Komentarze (0)


NRR #30 - Powolny przejazd na Brzegi

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 11.04.2018 22:18, Edytowany: 15.09.2018 15:34

Na dzisiejszą wycieczkę udało mi się namówić siostrę :) Mówię, że fajna trasa to szkoda byłoby się nie wybrać :)
Ruszyliśmy w środę o 19:19 standardowo z dziedzińca PK w stronę Małego Płaszowa, a następnie w stronę Brzegów. Oczywiście przerwa na fotkę na rondzie ŚDM :lol:
http://blog.pioder.pl/upload/20180411_01.jpg
Na rondzie ŚDM
Myślalem, że będzie ciepło. Myliłem się. Myślałem, że zamarznę! Najgorzej, że siostrze powiedziałem, żeby też nie przesadzała z ubiorem...
Naszym miejscem docelowym była Pizzera Husajn. Mogliśmy spróbować tam pizzy o takich nazwach jak "Łaska Allaha" czy "Przyjazny Arab". Trzeba przyznać, że były bombowe :lol:
Najedzeni, pełni wigoru udaliśmy się w drogę powrotną, po drodze żegnając się z kolejnymi osobami.
http://blog.pioder.pl/upload/20180411_02.jpg
W ogródku pizzerii Husajn

Statystyki trasy
DST: 38,13 km
MXS: 40,5 km/h
AVS: 16,3 km/h
TM: 02:19h
Link Komentarze (0)


Tour de Krokus - dzień 2

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 07.04.2018 23:47, Edytowany: 15.09.2018 15:34

Drugiego dnia obudziłem się gdzieś koło dziewiątej, wypoczęty i gotowy do dalszych zmagań :D Do tego zauważyłem, że tuż za domkiem płynie Czarny Dunajec, a ja cały wieczór zastanawiałem się, co to tak szumi w pobliżu. Warunki miałem komfortowe, praktycznie dla siebie cały pokój. Mieliśmy mieć jeden domek 11 osobowy, czyli akurat dla nas wszystkich by wystarczyło miejsca, ale ostatecznie rozlokowaliśmy się do dwóch, przez co pokój 6 osobowy był do mojej dyspozycji :lol:
Z samego rana, w okolicy godziny szóstej część ekipy na czele z Radogostem wyjechała do Doliny Chochołowskiej zobaczyć krokusy w ilości masowej :D
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_rado_093502.jpg
Krokusy w Dolinie Chochołowskiej
Z tego też powodu wyjechaliśmy później niż było to w planach i w okrojonym składzie (część osób z Chochołowa wsiadła w busa i ruszyła prosto do Krakowa). Rado ruszył do Nowego Targu po auto, Olek też gdzieś tam za nim. My natomiast w szóstkę o 11 pomknęliśmy dalej. Wskoczyliśmy na drogę rowerową poprowadzoną po dawnym nasypie kolejowym. Jechało się całkiem przyjemnie, jednak w drugą stronę byłby lepszy widok - widok na Tatry! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_ewa_112115.jpg
Na trasie poprowadzonej na nasypie kolejowym
W Czarnym Dunajcu znaleźliśmy jeden z nielicznych sklepów otwartych w niedzielę i nabyliśmy prowiant na dalszą podróż. Później czekała nas krótka przeprawa drogami polnymi i bardzo przyjemny zjazd do Piekielnika. Od tego momentu czekała nas wspinaczka. Na szczęście ostatnia na tej trasie. Za to widoki jakie mieliśmy za plecami - cudo! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_132855.jpg
Okolice Podszkla
Dotarliśmy do Bukowiny-Osiedla. Pedał dalej szwankował, ale gwint się na szczęście nie urwał. Przed nami piękny zjazd, więc gonimy!
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_141719.jpg
Bukowina-Osiedle
Mam na liczniku już ponad 60 km/h, wyprzedzam wszystkich i w tym momencie Karolina zjeżdża i też wyprzedza. Przeszacowałem, centymetry dzieliły mnie od piachu na poboczu. Trochę własna głupota, ale cóż...
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_PD_15.JPG
W trasie
Dojechaliśmy do Harkabuza. Szybkie wyhamowanie prawie do zera, skręt w prawo i... góra. Trochę się zmartwiłem, jednak niepotrzebnie - tuż za niewielkim wzniesieniem czekał nas jeden z najdłuższych zjazdów na tej wycieczce i chyba z najlepszą nawierzchnią i widocznością. Bedąc z przodu zaszalałem. Osiągnąłem 74,2 km/h, tym samym po dwóch latach ustanawiając nowy życiowy rekord prędkości na rowerze! :cool:
Przejazd przez Rabę Wyżną to czysta poezja. Później nieco ruchliwą drogą wzdłuż torów dojechaliśmy do ostatniego punktu naszej wycieczki - Chabówki, a dokładnie do Skansenu Taboru Kolejowego. Ależ ogromna kolekcja! :o
http://blog.pioder.pl/upload/20180408_rado_163554.jpg
Między parowozami
Nawet nie wiem, kiedy minęły dwa dni. Nasza wycieczka dobiegła końca. Zostaną dziesiątki zdjęć i wspomnienia, których nikt nam nie odbierze :)

Statystyki trasy
DST: 48,55 km
MXS: 74,2 km/h
AVS: 17,6 km/h
TM: 2:46 h



Pozdrawiam :cool:

Foto: Ewa, Radogost, Olek, ja
Link Komentarze (0)


Tour de Krokus - dzień 1

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 06.04.2018 23:34, Edytowany: 24.04.2018 00:22

Cześć!
Na ten wyjazd czekałem już praktycznie od zimy. W końcu nastał ten piękny dzień :cool: Godzina 6 rano zbiórka, pakowanie rowerów do busa i podział ekipy na trzy drużyny w drodze do Szczawnicy - Ja z Radogostem, Tomkami i Pawłem pojechaliśmy autem, Olek z Ewą busem, a reszta busem liniowym.
Dojechaliśmy po 8, po 9 mieliśmy wyjechać, ale ostatecznie ruszyliśmy około 10.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_095514.jpg
Przygotowywanie rowerów w Szczawnicy
Pierwszą atrakcją na trasie był Przełom Dunajca. Trochę przypominał mi wąwóz w Rumunii z wycieczki w 2009 roku. Jechaliśmy po stronie słowackiej, co oznacza, że to kolejny kraj zaliczony przeze mnie na dwóch kółkach :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_102645.jpg
Przełom Dunajca
Tempo było dobre, w sumie aż za dobre, ponieważ nastąpił naturalny podział na tych, którzy jechali z przodu i tych z tyłu. Ja w sumie też zamykałem nasz minipeleton. Dodatkowo doszło do pierwszej usterki nowego roweru - odkręciła się nóżka...
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_105145.jpg
Postój pod Trzema Koronami
Sam, będąc przekonanym, że przecież nowy rower nie sprawi kłopotów, nie zabrałem ani jednego imbusa. Dobrze, że Ewa miała wszystkie niezbędne narzędzia - jeszcze raz dzięki za użyczenie! :)
Po naprawie i regeneracji sił ruszyliśmy już do Polski przez kładkę. Większość ekipy pogoniła, ja natomiast z dziewczynami i z Olkiem kontemplowaliśmy okoliczne widoki. W końcu Olek musiał odbić (prowadził busa - jechał z nami tylko kawałek), ja natomiast z Ewą i Karoliną ruszyłem dalej.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_04.JPG
Jezioro Czorsztyńskie
Sielankę znad malowniczo położonego zbiornika przerwał podjazd do Nidzicy. Jakby tego było mało, zaczął luzować i odkręcać się prawy pedał! :mad:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_121333.jpg
Zamek w Niedzicy
Dokręciłem, mkniemy dalej. Raczej powoli wdrapujemy się do Falsztyna. Na szczęście trud się opłacił - taki zjazd mógłby być zawsze :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_123427.jpg
Zjazd do Frydmana
Zgubiliśmy ekipę. Myśleliśmy, że jeszcze coś we Frydmanie jest ciekawego do zobaczenia to ruszyliśmy zgodnie ze śladem trasy. Przez to nieco pogubiliśmy się i straciliśmy ok. pół godziny. Ostatecznie dotarliśmy do Dębna, a dokładnie do kościoła, który został wpisany na listę UNESCO.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_130923.jpg
Oryginalne, XV-wieczne polichromie w kościele w Dębnie
Kościół robi ogromne wrażenie! :) Jego historię przybliżyła nam pani przewodnik.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_135213.jpg
Pod kościołem w Dębnie
Wszyscy pojechali, ja natomiast udałem się do naszego wozu technicznego dosłownie na moment. Wystarczyło, aby wszyscy mi uciekli, przez co musiałem ostro nadrabiać. Dodatkowo jechałem przez jakiś las, błoto myśląc, że naprawdę się zgubiłem :D
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_151652.jpg
Naszym kolejnym celem był kościół w Trybszu. Wraz z kilkoma osobami postanowiliśmy już do niego nie jechać, tylko od razu skręcić w stronę Czarnej Góry. Dzięki temu ekipa "mocnych" nie musiała na nas czekać.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_09.JPG
Przed stromym podjazdem w Czarnej Górze
Pod sklepem chwila przerwy na regenerację i czas w drogę. Nie powiem, górka solidna i dała w kość. Natomiast po prawej stronie drogi wypatrzyłem pierwsze na wycieczce krokusy! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_154704.jpg
Krokusy w Czarnej Górze
Jak to po podjeździe na Podhalu, czas na zjazd. Radość nie trwała długo, ponieważ przed nami czekał nas podjazd w Bukowinie Tatrzańskiej. Wyjechałem prawie cały, chwilkę prowadziłem (dla towarzystwa ;) ), natomiast po kilku ładnych godzinach jazdy stwierdzam, że siodełko idzie do wymiany...
Odbijamy na Gliczarów. Cały czas niestety pod górę, raz mniejszą, raz większą. Za to widoki rekompensują wszelki trud.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_15.JPG
W Gliczarowie Górnym
Ponownie rozdzielamy się. Piękny asfalt zamienił się w drogę polną, a ta w bagno. Nie ma szans na dalszą jazdą, trzeba pchać!
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_17.JPG
Błoto
Po przebiciu się przez górę i drzewa naszym oczom ukazała się panorama na dolinę. I brak drogi :lol: Na "element hardkoru" nie byłem przygotowany, jednak nowy Kross poradził sobie ze zjazdem na przełaj wzorcowo. Uff! :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_rado_185314.jpg
Zjazd starym stokiem narciarskim
Żeby było śmiesznie to pokonałem ten odcinek bez problemu, a wyleciałem z roweru tuż za nim, na prostej drodze. Dojechaliśmy do Poronina, więc czas na przerwę - na stół wjechała pizza w ilości hurtowej :D
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_182404.jpg
Obiad
Pora późna, więc nie ma co zwlekać, trzeba gonić ile się da jeszcze za dnia. Przed nami ostatni podjazd, "wisienka na torcie" - wspinaczka pod Ząb.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_18.JPG
Podjazd pod Ząb
W sumie nie jest najgorszy. Jak dobrze patrzyłem to jest dwa razy dłuższy przy 50 m więcej przewyższenia od Kalwarii Pacławskiej. Mimo to po takim dystansie każdy miał do niego respekt. Wyjechałem :cool: To jednak nie koniec, przed nami jeszcze ostatnie kilometry w górę, na Gubałówkę.
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_PD_20.JPG
Zakopane!
W dolinie miasto, w górach trzy snopy światła i my - w całkowitej ciemności. A przed nami zjazd, nie jestem w stanie określić jego długości. Jedno jest pewne - za dnia przejechalibyśmy go pewnie szybciej :D
Ku naszym oczom ukazały się Termy Chochołowskie. Przez cały wyjazd szczerze wątpiłem, że zdążymy na czas, jednak udało się - ostatnia godzina była nasza! :cool:
http://blog.pioder.pl/upload/20180407_olo_210906.jpg
W Termach Chochołowskich

Statystyki trasy
DST: 91,30 km
MXS: 64,6 km/h
AVS: 14,1 km/h
TM: 6:28 h



Foto: Ewa, Olek, Rado, ja
Link Komentarze (0)


NRR #29 - Rozgrzewka nad Wisłą

Kategoria: Rower '18
Wysłano: 04.04.2018 23:12, Edytowany: 22.04.2018 11:46

Nowy rok, nowe możliwości. Olek wrzucił wydarzenie na fejsie o pierwszym w tym roku, a ogólnie dwudziestym dziewiątym nocnym rajdzie rowerowym. Nie mogło mnie na nim zabraknąć, więc bez chwila zawahania zabrałem się z resztą :)
Plan był aby jechać do Tyńca, jednak już na kampusie PK padła propozycja wybrania się na Kopiec Kraka. Dla mnie to bez różnicy - liczy się trochę aktywności na świeżym powietrzu i chwila spędzona ze znajomymi :)
http://blog.pioder.pl/upload/20180404_01.jpg
Ekipa 29 Nocnego Rajdu Rowerowego
Zjechaliśmy w dół i jeszcze zahaczyliśmy o Bagry. W sumie fajna miejscówka, spokojnie, dziko, natomiast namierzyła nas kabaryna - myśleli, że wyciągniemy piwo i będą mogli nas zgarnąć - nic z tych rzeczy! :)
Na sam koniec ekipa nienasyconych, tj. ja, Radogost i Tomek postanowiliśmy pomknąć w okolice Kopca Wandy ścieżką rowerową wzdłuż Wisły. Trochę zmarznięty, ale zadowolony wróciłem do domu z przejechanym dystansem w okolicy czterdziestu kilometrów. Rozgrzewka nad Wisłą, chociaż nie w tym kierunku co planowaliśmy zakończyła się powodzeniem :)

Statystyki trasy
DST: 39,37 km
MXS: 35,2 km/h
AVS: 16,2 km/h
TM: 2:26 h
Link Komentarze (0)


« Pierwsza « Poprzednia
1 z 55

Powered by sBLOG XHTML 1.0 Strict PHP CSS
Cytowanie wypowiedzi oraz kopiowanie zdjęć z bloga bez informacji o źródle surowo zabronione!
Lokalny czas: 20.09.2018 00:07 GMT+1

Powered by sBLOG © 2006 Servous
Theme & mods: 2008-2017 © PioDer